zwęża się.....
56
Problem kliniczny
Kolejna bardzo ilustratywna sytuacja pokazująca tak indolencję medycyny jako takiej, jak i niedoskonałość ludzką, jak i coś co jest na styku tych problemów i jest ich jakby sumą ale hyperaddytywną, tworzącą nową jakość.
Oto każdy z nas w toku nauki zawodu spotkał się pierwszy, a potem dziesiąty i tysięczny raz z sytuacją:
1. uczciwie opanował dany rozdział z książki :-)), "był na tej lekcji", zna wytyczne w każdym razie w zakresie dostatecznym
2. spotyka sytuację kliniczną
3. sytuacja kliniczna nawet jeśli nie jest turbozłożona (samodzielny dyżur, sobota 2 w nocy, pacjent geriatryczny z sepsą, niewydolnością wielonarządową, wielochorobością, pogarszający się w połowie dostępnych parametrów i wedle zasad postępowania to trzeba mu w zasadzie tylko ujmować kolejne leki bo albo gryzą się ze sobą albo z NN albo z hypotonią, no ale......), nawet jeśli jest "pojedyncza" w swojej problemowatości, to jakoś tak cała dostępna wiedza leży OBOK problemu, niby o nim mówi, ale odpowiedzi na konkretne pytania o konkretnie tego pacjenta- NIE MA.
Była oto u mnie chora która odwiedzała mnie lata temu, ma różne problemy brzuszne ale dość regularnie badane, tu boli, tam biegunkuje, ogólnie nie wiadomo ale
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 56 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.