And just like that... i tak po prostu

6
czyli recenzja kontynuacji Seksu w wielkim mieście. Uwaga... mogą pojawić się spoilery. Czy są tutaj fanki? Jako osoba, która na pewnym etapie swojego życia powiedzmy, że dorastała z „Seksem w wielkim mieście”, miałam wobec kontynuacji ogromne oczekiwania – chciałam ponownie poczuć klimat Nowego Jorku, lekkość rozmów o związkach i facetach. Obejrzeć kontynuację głupiutkiego, ale lekkiego w odbiorze serialu. Niestety, And Just Like That... szybko zamieniło się w przygnębiający cień swojego pierwowzoru. Największym rozczarowaniem okazało się to, jak spłycono postacie. Carrie, Miranda i Charlotte nie wydają się już sobą – ich zachowania są wymuszone, często nielogiczne i zupełnie niespójne z tym, co p
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 6 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.