procesy i znaczenia słów: nie ogarniam podstaw czy gubi mnie nadmierny optymizm?
53
Osoby które zbierają szczękę z podłogi po skojarzeniu: MedUsus deklarujący "nadmierny optymizm" rozumiem. Ale takie są fakty. Mnie to gubi.
Tak, WIEM, że nie trzeba wymieniać dowodu rejestracyjnego auta jeśli skończyło się miejsce na pieczątki przeglądów.
Ale właśnie - i to wcale nie paradoksalnie - ta wiedza jest przyczyną problemów (ogólnie zdecydowanie utwierdzam się w przekonaniu że wiedza na ogół i z natury rzeczy jest przyczyną problemów).
Mam badanie techniczne na papierze bo się skończyło miejsce w dowodzie.
Dobra, czym jest teraz dowód? Nie wiem, znów jakąkolwiek rozmowę trzeba by rozpocząć od prawnika, a znów rozmowę z prawnikiem od żmudnego ustalania znaczeń słów podstawowych.
Bo skoro od dawna: nie trzeba go w opisanej sytuacji wymieniać, nie trzeba z nim jeździć (a przecież całe dekady był to oczywisty kanon: auto nie śmie ruszyć bez dokumentu fizycznego) - to to jest dokument, czy taki symbol? Bo realnym dokumentem jest przecież zapis na serwerach. Podobnie jak badanie techniczne. Nic już nie trzeba wozić: jak się skończy miejsce na pieczątki, to diagnosta wydaje zaświadczenie które zastępuje tę pieczątkę ale to wszystko bez znaczenia bo liczy wpis do CEPIK. A ten wpis jest na serwerze i to ma znaczenie. Czym jest więc dowód ? No na pewno jakimś dokumentem ale takim symbolicznym. Dokumentem, którego nie trzeba mieć ze sobą, którego nie trzeba uaktualniać -w sytuacji opisywanej (wiem że trzeba jak się do auta coś doda, hak czy karabin maszynowy, to wiem)
I tu się zaczyna problem.
Oczywiście procedurę można zrobić online. Jak ważność badania technicznego j
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 53 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.