No to był hit. Czyli jak opuściłem sektę w tempie przyspieszonym.....

46
Porządek rzeczy jest Niezmierzony. Po prostu niezmierzony. W drugim dniu kursu ALS na którym byłem w ramach pasji poznawczej i w poczuciu jakiegoś tam ogólnego zobowiązania zawodowego (aczkolwiek, o czym pisałem, radykalnie przelicytowałem wobec mych potrzeb, jednak to jest kurs nie dla providerów - choć taka jest nazwa- ale dla liderów ALS w warunkach SOR, czyli kompletnie nie dla mnie- niemniej, bywał ciekawy)- dostał mi się scenariusz pacjenta z NZK w.....krwawieniu z ppok. No i się zaczęło. Scenariusz jak scenariusz, coś robimy dobrze a coś źle jako grupa, normalka. Scenariusz banalny: chłop 60 lat żarł ketonal na boloki, przywieźli go do SOR z ostrym brzuchem. Wymioty, tachykardia, smolisty stolec, wyjściowo RR prawidłowe, potem spadło, potem NZK PEA no wiadomo. Akurat w swoim zespole symulacyjnym miałem tę niunię z OIOMu co o niej pisałem w drugim wątku o tym kursie: obkuta, mocno ekspansywna, biernie agresywna z natury, spretensjonowana, jedno co muszę przyznać- zadaje multum marudnych pytań ale liczne z sensem, nie powiem. No i się zaczęło. Dajmy cyklonaminę..... Patrzę na nich jak na wariatów.... Jaką cyklonaminę (to było jeszcze przed scenariuszową dekompensacją pacjenta)???? Toczmy szybko krew!!!! Jaką krew ludzie??????? Poczułem się jak z innego świata...... Nawet w toku symulacji rzuciłem (wiedzieli że jestem gastrologiem) - 'OK, wiem że jestem nie na tym kursie"- co wywołało uśmiech nawet instruktorów, oni w swej - wspomnianej już tu sekciarskości- owszem uśmiechają się ale na swoje sekciarskie żarciki i grepsy, a na uwagi spoza sekty reagują zmianą
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 46 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.