Taki kraj…(„sąsiedzki”)

88
Będzie długie „Michalina Nesterenko Proponowana dla Ciebie · 30 listopada o 20:28 · Nie zdemontowaliśmy Rosji na czas. /Czyli szybki przegląd historii nieśmiertelnego imperium./ Zanim Moskwa wzniosła petersburski pałac na kościach chłopów, zanim Iwan Groźny stworzył państwo-areszt, zanim Romanowowie rozpisali rosyjską duszę na liturgię i bat, już śnił się sen o imperium. Przeglądając, nawet tylko pobieżnie, historię Rosji, widać, że może istnieć tylko wtedy, gdy podporządkowuje, rozkazuje, wchłania. Bez respektowania żadnych praw czy uniwersalnych wartości. Rosja nie zbudowała się jako państwo narodowe. Rosja zbudowała się jako mechanizm pożerania. Najpierw sąsiadów, potem własnych dzieci, aż w końcu samej siebie. To ostanie niestety, nieskutecznie. Jest jak wielki zły antagonista, który chce zawładnąć światem i na dodatek jest nieśmiertelny. Tylko że nie ma przeciw niemu żadnych Avengersów. Zaczęło się od kradzieży mitu. Moskwa przywłaszczyła sobie historię Rusi Kijowskiej, mimo że była jej młodszym i znacznie brutalniejszym kuzynem. Nawet jak na ówczesne standardy. To tak, jakby Rzym przyznał sobie historię Troi – z tą różnicą, że Rzym nigdy nie bombardował Troi, a Moskwa Kijów, owszem. Władimir Wielki, chrzest w Dnieprze, katedra św. Sofii – to nie są początki Rosji. To są początki Ukrainy. A jednak przez wieki Rosja budowała swój mit właśnie na tej kradzieży. I nadal to robi. Potem przyszedł czas na Nowogród. W XV wieku – jeszcze zanim Piotr zaczął śnić o Zachodzie – istniał na północy wolny, kupiecki Nowogród: miasto wieców, debat, handlu, niezależności. Piękny sen. Ale niestety nie pasował do planu. Moskwa potrzebowała centralizacji – więc zadeptała Nowogród, wyrżnęła opornych i wchłonęła resztę. Przecież nikt poza Moskwą nie może czuć się wolny i szczęśliwy! Prawdziwa władza opiera się na wyłączności, czyż nie? Pewnie mniej więcej wtedy Rosja przestała być państwem. Stała się aparatem przemocy. I konsekwentnie trzyma się tego do dziś. Zaiste, imponujące osiągnięcie. Tak utkwić w martwym punkcie na wieki, nie pozwolić na rozwój świadomości, na moralną ewolucję. Musicie przyznać, że to naprawdę godne podziwu. Wspaniale spisał się już Iwan, który otrzymał jakże uroczy przydomek – Groźny. Jego „opricznina” była lepsza niż wszystkie kodeksy karne razem wzięte. Czarni jeźdźcy śmierci, mordujący bez refleksji – na wierność carowi. Wycinający w pień każdego, kto stanął im na drodze. Nawet niechcący. Iwan jednak, geniusz zbrodni, nie tylko zabijał – on uczył naród, że zabijanie dla władzy jest święte. Że car to pomazaniec, a ofiara ma zaszczyt za niego umrzeć. Często w męczarniach, by było jeszcze podnioślej. Tak smutno było, gdy zmarł. Nastała wielka Smuta. Łzy się lały strumieniami. Któż teraz będzie mordował niewinny naród? Te chwile wolności okazały się groźniejsze niż sam Iwan. Wojna domowa, głód, kanibalizm, chaos. I zamiast szukać rozwiązań, społeczeństwo rosyjskie zawołało chórem: „już nigdy więcej wolności!”. Trzeba przyznać, że tego też się dzielnie trzymają przez wieki. Wybór Romanowów okazał się właśnie tym, na co czekano! Lepiej być bitym w imię prawa niż tak bezprawnie, czyż nie? I tak, Piotr Wielki przyniósł nowoczesność. Ale nie po to, by Rosja stała się podobna do Zachodu. Co to, t
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 88 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.