Opinia niemieckiego historyka zajmującego się Rosja na temat wojny na Ukrainie
10
Na randomowym profilu na fb pojawił mi się taki fragment wywiadu z niemieckim historykiem Karlem Schlogelem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Karl_Schl%C3%B6gel
"Panie Schlögel, gdy ostatnio w 2023 roku rozmawiał Pan z Tagesspiegel, powiedział Pan, że sprawa Europejczyków w Ukrainie jest nie tylko słuszna, lecz także zakończy się powodzeniem. Czy nadal wierzy Pan w powodzenie, w zwycięstwo Ukrainy?
Ukraina stawiła czoła tej niewyobrażalnej sytuacji zagrożenia, bombardowaniu swoich wielkich miast. Kijów, Charków, Odessa – one wciąż to wytrzymują. Putin i jego wojskowi grają na zwłokę. Liczą na fizyczne i moralne załamanie Ukrainy i jej ludności cywilnej, dlatego ta nieustanna terroryzacja, która nie pozwala ludziom zaznać spokoju. Na froncie, mimo gigantycznych strat po stronie rosyjskiej, są jedynie marginalne zdobycze terytorialne. Właściwie rosyjska strategia na froncie poniosła klęskę. Nie zmienia to jednak niczego w kwestii egzystencjalnego zagrożenia Ukrainy. To wojna o otwartym wyniku.
(...)
-Mówi się o pokoju, o wielonarodowych siłach pokojowych, o gwarancjach bezpieczeństwa – a nie ma nawet zawieszenia broni.
Dla mnie kluczowe pytanie brzmi: dlaczego Europa, dlaczego Zachód nie są w stanie ochronić Ukrainy? Dlaczego po rosyjskiej inwazji nie ustanowiono strefy zakazu lotów, o której mówi się dopiero teraz, po tym jak drony spadły na terytorium Polski? Najwyraźniej brakuje do tego woli. Można wiele mówić o gwarancjach bezpieczeństwa. Ale jeśli nie stworzy się warunków do wzmocnienia ukraińskiej samoobrony, to jest to jak rozmowa o odbudowie, podczas gdy całe miasta obracają się w gruzy.
(...)
-Czy obecna solidarność z Ukrainą u nas nie słabnie?
Z pewnością tak jest, nikt nie był przygotowany na tak długotrwały konflikt. Chociaż większość nadal stoi po stronie Ukrainy, można zauważyć zmęczenie uwagą. A wsparcie Ukrainy jest niewątpliwie ogromnym wyzwaniem. Klasa polityczna na szczęście w większości opowiada się za solidarnością z Ukrainą, ponieważ chodzi nie tylko o Ukrainę, ale także o naszą wolność w Niemczech i w Europie. O nasze bezpieczeństwo. Jesteśmy pokoleniem przywykłym do pokoju, wręcz rozpieszczonym pokojem – ja także do niego należę. Trzeba mówić o tym, że to kosztuje, i to w sposób całkowicie rzeczowy, bez patosu. Wsparcie Ukrainy nie jest luksusem, lecz sprawą egzystencjalną – także dla Republiki Federalnej.
-Czy uważa Pan, że w Niemczech istnieje dostateczna świadomość zagrożenia wolności?
Najpóźniej od wybuchu wojny Ukraina pojawiła się na mentalnej mapie większości Niemców. Dzięki codziennym relacjom ludzie wiedzą teraz wiele o tym kraju, o jego historii. W życiu codziennym spotyka się kobiety z dziećmi, które uciekły przed wojną. To jednak nie gwarantuje automatycznie dalszego wsparcia. Teraz jednak zaczyna się stopniowo rozumieć, że niewypowiedziana wojna hybrydowa dociera także do Niemiec: sabotaż ze strony Rosji, dezinformacja, próby podsycania konfliktów politycznych i instru
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 10 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.