Jeden z Donaldów i film o Obamach…
2
Tak napisał jeden z internautów @Gandalv i wg mnie sensownie
„„Ten film powinien niepokoić każdego, kto traktuje Stany Zjednoczone poważnie jako państwo.
Bo odsłania coś niebezpiecznego: banalizację najważniejszego urzędu na świecie. Pokazuje, jak lekkomyślnie można roztrwonić władzę, wiarygodność i nagromadzony przez dekady autorytet moralny supermocarstwa w zamian za kilka sekund wiralowej uwagi.
W każdej innej dużej demokracji takie zachowanie głowy państwa wywołałoby kryzys konstytucyjny. Paryż stanąłby w ogniu protestów. Berlin zwołałby nadzwyczajne posiedzenia. W krajach nordyckich dymisja nastąpiłaby w ciągu godzin. W sprawnie funkcjonujących demokracjach opinia publiczna, instytucje i klasa polityczna rozpoznałyby to bez wahania: jako zamach na godność samego państwa. Przywódcy nie są wolni, by bez konsekwencji odgrywać rolę celebrytów. Honor narodowy nie jest prywatną własnością — jest powierzony w depozyt.
Ale Stany Zjednoczone nie są po prostu kolejnym krajem z prowokatorem u władzy. Są zwornikiem globalnego porządku. Utrzymują formalne sojusze i gwarancje bezpieczeństwa wobec czterdziestu–pięćdziesięciu państw. Podtrzymują architekturę finansową, systemy handlu i ramy dyplomatyczne, od których codziennie zależą miliardy ludzi. Kiedy amerykański prezydent mówi — albo publikuje post — nie odbiera się tego jako
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 2 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.