"Sprawdziliśmy, ile naprawdę zarabiają lekarze. Na etacie od 2,5 tys. zł do 134 tys. zł".
2
Dzisiejsza Wyborcza :
"Lekarz z Warszawy: - Wciąż trwa dyskusja, dlaczego tak dużo zarabiamy i że jesteśmy pazerni. Tylko że osławione faktury na 100 tys. zł dotyczą promila lekarzy, którzy wykonują wysoko wyceniane, bardzo specjalistyczne procedury. Ja tyle nie dostaję.
- Mamy ciężki czas, niedawno wyszła sprawa ze śmiercią ciężarnej kobiety w szpitalu w Warszawie. Jeden z tabloidów zrobił wredny materiał, o wrednym tytule. Po co nakręcać nagonkę? - słyszę od rzecznika jednego ze stołecznych szpitali, gdy proszę o informację o wynagrodzeniach zatrudnionych tam lekarzy i pielęgniarek. Przekonuje mnie, że pisanie o pensjach w zawodach medycznych tylko podsyca negatywne emocje.
- Wszyscy wiemy, że są lekarze, którzy zarabiają spore pieniądze. Są też tacy, którzy takich pieniędzy nie mają. Jak w dziennikarstwie, gdyby ktoś wziął zarobki Tomasza Lisa z dobrych czasów i powiedział, że tyle zarabiają dziennikarze, byłaby to manipulacja do kwadratu – argumentuje rzecznik.
Właśnie z tego powodu poprosiliśmy publiczne szpitale w całej Polsce o dokładne informacje na temat pensji medyków. Chcieliśmy stworzyć rzetelny obraz, jak wynagradzane są osoby odpowiedzialne za nasze zdrowie i życie. Niemal przez dwa miesiące prosiliśmy szpitale, urzędy marszałkowskie i gminy, które prowadzą placówki medyczne o podanie nam danych.
Okazuje się, że zbiór danych jest zawiły i niejasny, bo w różnych placówkach medycznych funkcjonują różne formy zatrudnienia i współpracy. Są umowy o pracę, rzadziej umowy zlecenia, dodatki za pracę w nocy i święta, kontrakty zarówno godzinowe, jak i zadaniowe za wykonanie konkretnych procedur. W przypadku etatu stawki różnią się w zależności od stanowiska na oddziale, a przy kontraktach od specjalizacji, wykonanych zabiegów, ale też zdolności negocjacyjnych danego środowiska. Ile co miesiąc wpływa na konto, w dużej mierze zależy od tego, ile godzin lekarz czy pielęgniarka poświęcają na pracę.
Szpitale: Informacji nie udzielamy
Zadania nie ułatwiały nam także dyrekcje szpitali, w których pytaliśmy o zarobki lekarzy. Najczęściej ograniczały się do formuły, że "wynagrodzenia etatowe wynikają z przepisów ustawy" i podawały najniższe pensje, czyli 7773 zł brutto miesięcznie dla lekarza stażysty i 11 863 zł brutto dla lekarza specjalisty.
Niektóre placówki odmówiły odpowiedzi, żądając (jak np. Zespół Szpitali Miejskich w Chorzowie) wskazania zakresu, w jakim udzielenie informacji o zarobkach lekarzy jest szczególnie istotne dla interesu publicznego. Szpital Specjalistyczny w Kościerzynie przygotowanie zestawienia o zarobkach wycenił sobie na 3 tys. zł. Nie skorzystaliśmy z propozycji.
Wojewódzki Szpital Psychiatryczny w Gdańsku zasłonił się przepisami RODO, zwracając uwagę, że podanie wysokości wynagrodzenia na określonym stanowisku, np. ordynatora, gdy w danej placówce funkcję tę pełni jedna osoba, może prowadzić do jej identyfikacji. Informacji o zarobkach lekarzy odmówiła także prywatna Grupa American Heart of Poland, która jest częścią włoskiej Gruppo San Donato. "Zgodnie z obowiązującą polityką informacyjną nie udostępniamy danych dotyczących wynagrodzeń lekarzy, również w ujęciu widełek dla poszczególnych stanowisk czy modeli rozliczeń. Wynika to zarówno z wewnętrznych regulacji, jak i z konieczności zachowania poufności warunków współpracy z personelem medycznym" - odpowiedziała "Wyborczej" Beata Staniaszczyk, szefowa biura prasowego.
Jeszcze trudniej było uzyskać informacje o stawkach, które szpitale wypłacają lekarzom na kontraktach. Krzysztof Bestwina, dyrektor Beskidzkiego Centrum Onkologii im. Jana Pawła II w Bielsku-Białej poinformował, że na kontraktach zatrudnia 124 lekarzy. Ujawnił jedynie, że ich wynagrodzenie jest "adekwatne do zakresu świadczonych usług oraz stawek rynkowych".
Szpital Miejski w Gliwicach odmówił podania wysokości kontraktów wypłacanych lekarzom, zasłaniając się... tajemnicą przedsiębiorstwa. - Dyrektorzy szpitali publicznych walczą o każdą osobę z tytułem specjalisty, dosłownie o każdą. Ujawnienie naszych aktualnych stawek kontraktowych, które są wynikiem wielomiesięcznych, indywidualnych negocjacji, spowodowałoby natychmiastowe podkupienie nam lekarzy przez szpitale prywatne czy inne publiczne placówki, które mają większe możliwości finansowe. W efekcie moglibyśmy stracić kluczowych specjalistów, a co za tym idzie, ograniczyć lub nawet zamknąć niektóre oddziały, co bezpośrednio uderzyłoby w pacjentów z naszego regionu - wyjaśniła "Wyborczej" Mariola Michalska, rzeczniczka prasowa Szpitala Miejskiego w Gliwicach.
Większość szpitali przekazała nam stawki za godzinę pracy, które stosuje przy wyliczaniu kontraktów, ale nie podała liczby godzin przepracowanych w miesiącu przez lekarzy. Takie dane były dla nas bezużyteczne.
Wysokość faktury to nie zarobki
O swoich zarobkach niechętnie rozmawiają także lekarze. Adam (imię zmienione), lekarz o specjalizacji niezabiegowej, uważa, że przerzucanie się w dyskusji publicznej wysokimi kwotami faktur wystawianymi przez lekarzy nie ma sensu. - Wysokość faktury to zupełnie co innego niż zarobki - podkreśla. - Spójrzmy na płacę minimalną, która obecnie wynosi 4806 zł
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 2 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.