Zakupy w Lidlu
34
Tego dnia Jurek i Staszek zaprosili mnie do Świerczni. Lubię te wieczorne wizyty w ich domu, te niezobowiązujące choć pełne treści, lekkie dyskusje... Postanowiłem nie jechać tam z pustymi rękami, waniliowe lody wydawały mi się odpowiednią przepustką na wczesny, letni wieczór. Zatrzymałem nissana przed Lidlem na wylocie ze Zbyszka-Zdroju do Świerczni. W wejściu zamieszanie. Ochroniarz szarpie się z jakimś osobnikiem. Czarny uniform nie najmłodszego już strażnika pozbawiony kilku guzików, z jego rozbitej wargi cieknie krew. Zapytałem czy potrzebuje pomocy. Wyraz oczu wystarczył za odpowiedź. Nie jestem siłaczem ale sprawnie zorganizowałem kilku klientów i wspólnie błyskawicznie obezwładniliśmy napastnika. Po chwili skuty kajdankami, został zaprowadzony
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 34 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.