Jak widza sytuacje w sluzbie zdrowia pacjenci? -wyciag z bloga
34
Pozwolilam sobie skopiowac czesc notki z zamknietego bloga mojej internetowej znajomej-nie wie, ze jestem lekarzem, bo "porozumienie dusz" osiagnelysmy na zupelnie innym poziomie-typowo babskim.....
I nie ma sie co dziwic, ze pacjenci tak rozpaczliwie poszukuja dr House'a-ktory nie cofnie sie przed trepanacja czaszki, czy chemioterapia bez ostatecznej diagnozy...
"Trzy lata temu Asia zaczęła narzekać na nadgarstek prawej ręki.
Bolał, czasem lekko puchł.
Urazu nie było. A przynajmniej żadnego młoda nie mogła sobie przypomnieć. Ot - boli i już.
Pierwsza diagnoza, która postawił ktoś, nie pamiętam kto - zespół cieśni nadgarstka.
Nawet by się zgadzało: ręka obciążona, bo to i zdjęcia od lat cyka i później je obrabia. Poza tym obsługa myszy komputerowej też mogła się dołożyć.
Poszłyśmy na Usg. Czyż muszę dodawać, że za kasę??
Nic nie wykazało.
I w tym momencie zaczyna się wielka pilegrzymka po lekarzach. Oszczędzę Wam szczegółów.
Wymienię tylko jakich to lekarzy musiałyśmy odwiedzać:
-pierwszy kontakt
-ortopeda
-pierwszy kontakt
-balneolog
-kardiolog ( echo serca! za kasę! bo jak za free to jeszcze byśmy czekały - kolejka: dwa i pół roku! za kasę na drugi kuźwa dzień!!!)
-reumatolog
-pierwszy kontakt
-neurolog
-dermatolog
Ginekolog też gdzieś po drodze został zasugerowany tyle, że odpadł w przedbiegach, bo obie z młodą chodzimy dość regularnie.
W tym zestawie brakuje tylko psychiatry...
Zal
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 34 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.