Pogotowie kaja się i przeprasza studentów

21
Krakowskie pogotowie przeprasza studentów medycyny UJ, których lekarz z karetki obrażał za to, że zrobili wszystko, by uratować życie nieprzytomnej kobiety 13 października w tramwaju linii 51 przytomność traci kobieta, motorniczy wzywa karetkę. Podobno miała drgawki, ale pewności nie ma nikt. Faktem jest tylko to, że w ogólnym przerażeniu głowy nie tracą dwaj młodzi ludzie. Do zasłabnięcia dochodzi tuż przed wjazdem do tunelu w Galerii Krakowskiej, gdzie na przystanku zamontowany jest defibrylator AED. - Wynieśliśmy kobietę na zewnątrz, bo podłoga w tramwaju jest metalowa i przewodzi prąd - opowiada Krzysztof, student medycyny w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Razem z kolegą ze studiów sprawdzają puls, potrząsają pacjentką, próbują do niej mówić. Nie daje oznak przytomności. - Nie wyczuwaliśmy pulsu, była sina na twarzy. Uznaliśmy, że trzeba podłączyć AED, by ustalić rytm serca, bo wydawało nam się, że nie wyczuwamy tętna. Studenci cztery razy użyli defibrylatora. Dopiero wtedy wyczuli puls. - Jeden z nas obsługiwał AED, drugi wykonywał masaż serca. Robiliśmy wszystko tak, jak nas u
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 21 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.