Prezent Mikołajkowy od Spa
35
Drodzy Wszyscy,
dziś w nocy do domów wielu dzieci i ich rodziców-konsyliowiczów przychodzi Mikołaj i przynosi prezenty. Wcielając się w tę sympatyczną rolę roznosiciela prezentów, wklejam pierwszy odcinek mojej nowej powieści zatytułowanej „Pocałunek uzależnienia”.
Życzę miłej lektury
Spa/Krystyna Knypl
Motto
(...) niezadowolenie jest jedną z kluczowych cech, które z człowieka czynią pisarza. Nie wystarcza cierpliwość i znój, musimy czuć przymus ucieczki od tłumów, towarzystwa, życia codziennego i zamknięcia się na osobności. Pragniemy cierpliwości i nadziei, byśmy w naszych dziełach potrafili stworzyć pełne głębi światy. Jednak potrzeba samotnego zamknięcia jest tym, co popycha nas do działania. Pisarz zamykający się w pokoju z początku rusza w podróż w głąb siebie, by po latach odkryć wieczne prawo rządzące literaturą: musi posiąść sztukę opowiadania własnych opowieści tak, jakby były one opowieściami wszystkich ludzi, jak też sztukę tworzenia opowieści innych ludzi tak, jakby były one jego własnymi opowieściami, bo tym właśnie jest literatura.
Orhan Pamuk, wystąpienie podczas wręczenia Nagrody Nobla 2006
Rozdział 1: Natura świata
Świat miał dwoistą naturę od początku swego istnienia. No bo skoro jest ten i tamten świat, to kwestia dwoistości świata jako takiego nie może podlegać jakiejkolwiek dyskusji ani wątpliwościom. Nie do końca było wiadomo dlaczego właściwie ludzie nie śpieszyli się na tamten świat, w końcu lepszy i ładniejszy od tego, który jest pod ręką, tkwiąc uparcie i ze wszystkich sił w tym gorszym i brzydszym jego wydaniu. Niewątpliwie przebywanie niejednego z mieszkańców na gorszym ze światów wydłużało się za sprawą lekarzy i ich zapału do przedłużania życia każdemu, kto wprost nawinął się pod rękę lub pod skalpel.
Mimo ewidentnej niechęci do przenoszenia się na stałe na tamten świat, tęsknota za krótkimi wycieczkami do innego niż otaczający nas realny świat była w ludziach wielka. Podejmowali oni co i raz próbne ekspedycje do wybranych przez siebie lepszych światów, odlatując na skrzydłach wyobraźni, wspierani niekiedy różnymi substancjami chemicznymi.
Z czasem pojawił się jeszcze inny świat – wirtualny i za jego przyczyną rzeczywistość zaczęła dzielić się na realną i wirtualną. Ten drugi, e-świat, jak to już z drugimi światami bywa, był oczywiście lepszy, ładniejszy, powabniejszy niż świat realny.
Wszystko się tak rozrastało, że zdawało się iż powstały wręcz dwie krainy – Realandia i Wirtualandia, bo jak inaczej mogłyby się nazywać? Granica między obiema krainami bywała nieostra albo zgoła zamazana, miejscami trudna do określenia. Co więcej, wiele spraw robiło się tak poplątanych i pomieszanych, że niejednokrotnie trudno było odróżnić co jest realne, a co wirtualne. Tylko na krótkich odcinkach granica owa była zdecydowanie ostrzejsza, zwłaszcza gdy człowiek odłączał się od komputera i powracał do realu.
Trudność w odróżnianiu wspomnianych dwóch krain szczególnie wyraziście odczuwali lekarze, których gabinety odwiedzali pacjenci z często wyłącznie wirtualnymi dolegliwościami, jednak ciągle realni, domagający się nie mniej realnych recept, antybiotyków, leków psychotropowych czy wyrafinowanych badań obrazowych. Od biedy można by ludziom dawać to, czego chcieli, bo na chcącego nie masz mądrego, ale nad wszystkim czuwał Narodowy Brat Płatnik, zwany w skrócie NBP, ze swym wyostrzonym spojrzeniem i ponad miarę wybujałym aparatem kontroli wszystkiego, co wygenerowali w swych gabinetach doktorzy, sprawdzając to z dokładnością do dziesiątego miejsca po przecinku. Trzeba było baczyć, aby przez nazbyt dobre serce nie zostać hojnym sponsorem tych próśb i oczekiwań, prowadzących prostą drogą do
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 35 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.