Psi smalec i Czeczeni.
78
Moja nowa gmina ściągnęła repatriantów - m.in. lekarzy z Kazachstanu. Przyjechało kilku, opiszę dwóch, których ogladam na co dzień:
1. Lekarz nr. 1, lat 55-60, przyjechał z Tomska, mąż repatriantki. Lekarz wojskowy i żołnierz, bez specjalizacji, bez znajomości języka polskiego. Przyznaje się, że strzelał do ludzi w Afganistanie i Czeczenii. Przyjechał z żoną i dwójką dorosłych dzieci. W Polsce od 5 lat. Od 3 m-cy pracuje w zawodzie, zatrudniony jako lekarz systemu w zespole wyjazdowym S (otworzył specjalizację z medycyny ratunkowej). Jego nostryfikacja zajęła ok. 5 lat. Wcześniej na utrzymaniu gminy i ludzi dobrej woli + dorywcze prace. Mieszkanie, meble, kasę na start i korypetytora j. polskiego dostał od gminy, resztę otrzymał od lekarzy i pacjentów - tj. ubrania, rzeczy codziennego użytku, pościel, naczynia, TV, książki medyczne, pożyczki gotówkowe, darmowe obiady, kosmetyki i kieszonkowe na drobne wydatki. Reszta rodziny na bezrobociu, nie uczą się języka, nie robią nic. W końcu otrzymał polskie obywatelstwo. Trzy dni później zniknął - porzucił pracę, wyłączył telefon i ma wszystkich w doopie. Ponoc wyprowadził się z domu od żony, na którą dostał papiery. W miedzyczasie karmił nas opowieściami o Wielkiej Rosji, dzielny
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 78 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.