Pani Minister pochyla sie z troską nad ciężką dolą lekrzy POZ czyli czym kupiono PZ
51
Minister zdrowia Ewa Kopacz, po rozmowach z Porozumieniem Zielonogórskim, zapowiedziała poważną dyskusję o kształcie i zadaniach podstawowej opieki zdrowotnej. Lista problemów do rozwiązania jest długa. O niektórych z nich mówią nam przedstawiciele środowiska lekarzy rodzinnych.
22 grudnia negocjacje doprowadziły do zgody na podpisanie kontraktów na 2011 r. przez lekarzy rodzinnych. Uzgodniono, że wynikiem dyskusji będzie zmiana zarządzenia NFZ dotyczącego m.in. sprawozdawczości, czego domagali się lekarze. Nowe przepisy określą zakres sprawozdawczości i świadczeń w POZ
Są dziesiątki absurdów
w podstawowej opiece zdrowotnej. Moglibyśmy godzinami o nich rozmawiać, a i tak nie omówilibyśmy wszystkich – zastrzega Zbigniew Miklas, wiceprezes Wielkopolskiego Porozumienia Zielonogórskiego i przypomina rzecz banalną: – Lekarz jest od tego, żeby leczyć, a nie od sprawdzania danych o pacjentach. Biurokracja zawsze będzie istnieć, problemem są natomiast jej rozmiary i przerzucanie odpowiedzialności na lekarzy.
– Nie udostępnia się nam Centralnego Wykazu Ubezpieczonych. A my nie mamy czasu, ani możliwości, żeby sprawdzać, czy pacjent, który wchodzi do gabinetu, jest ubezpieczony. Codziennie przychodzi do mnie 40-50 chorych, więc kiedy mam sprawdzać? – Zbigniew Miklas stawia retoryczne pytanie i dodaje:
– Jeśli nie zidentyfikuję pacjenta nieubezpieczonego, to nie tylko, że nie dostanę za niego pieniędzy wynikających ze stawki kapitacyjnej, ale obciążą mnie za refundację przepisanych mu leków. To znaczy, za leki zapłacę sto procent z własnej kieszeni i jeszcze nałożą na mnie karę. To jest chore!
I
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 51 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.