no i dałam się ponieść
Lubie prace w POZ, przynajmniej na razie. Lubię kontakt z pacjentami. Słuchać o ich problemach, starać się je rozwiązywać lub chociaż pokazywać którędy może przebiegać droga do rozwiązania. Nieraz udało mi się namówić pacjenta na wizytę u psychiatry czy psychologa. Potrafię odmawiać, postawić lamentujących pod gabinetem pacjentów do pionu. Radzę sobie jakoś. Mam dobry kontakt z personelem. Myślę, że odnajduję się w takiej pracy. Największym problemem dla mnie w pracy w przychodni są BOMISIE SANATORYJNE. Krew mnie zalewa, że nie dosyć że jeżdżą sobie na urlopy wypoczynkowe za NASZE pieniądze, to jeszcze MY sponsorujemy badania przed wypisaniem skierowania oraz przed samym wyjazdem. Średnio raz na 1-2 dni trafia mi się petent w sprawie sanatorium, czasem odsy
Ten post ma 78 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.