Selekcja w szpitalu czyli ...
3
Selekcja w szpitalu, gorszych odsyłają poza miasto
Jeden z najlepszych łódzkich szpitali znalazł sposób na niechcianych pacjentów. Bezdomnych, nieubezpieczonych, otępiałych i alkoholików w delirium na własny koszt wysyła na obrzeża województwa.
Szpital Kliniczny im. Barlickiego w Łodzi to wizytówka Uniwersytetu Medycznego. Nieprzynoszący strat, doskonale zarządzany przez dyrektora z prestiżowym tytułem menedżera roku, ze świetnym sprzętem i wziętymi profesorami. Pacjenci do "Barlickiego" walą drzwiami i oknami. Wielu jest gotowych czekać na zabieg nawet rok, mimo że w innych szpitalach są krótsze terminy.
Ale nie dla wszystkich znajdzie się łóżko w klinice. "Barlicki" niechcianych pacjentów odsyła gdzie indziej - do odległego o 50 kilometrów szpitala w Łowiczu. Od początku roku z uniwersyteckiego szpitala trafiło tam ośmiu pacjentów. Trzech było nieubezpieczonych. Ubezpieczenia zdrowotnego najczęściej nie mają bezdomni, których pogotowie zabiera z ulicy. Z reguły śmierdzą, są zawszeni i bardzo schorowani. Czterech kolejnych ludzi Andrzej Grabowski, dyrektor z Łowicza, opisuje jako hospitalizowanych ze względów społecznych. To osoby z poalkoholowym delirium i głęboko zmiażdżycowani, otępiali staruszkowie. Tylko jeden łodzianin był "normalny". Miał zaostrzenie astmy.
Szpital nie może tak po prostu nie przyjąć potrzebującego pomocy. Zgłasza więc w urzędzie wojewódzkim, że nie ma wolnych łóżek, i prosi o wskazanie miejsca, gdzie ich nie brakuje. Z reguły nie ma z tym problemów w Łowiczu.
- Tylko że inne łódzkie s
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 3 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.