Pyskówka okołosanatoryjna...

50
Dzień jak co dzień. Odwiedził mnie pacjent ,który na wstepie wypytał o zdrowie rodziców / pierwszy raz widzę go na oczy/, kazał pozdrowić rodziców / nadal pierwszy raz widzę.../ "Co Panu dolega"? Ano chciał " na badania " , bo jedzie do sEnatorium. Kto kieruje do sEnatorium nie dowiedziałem się . Odmówiłem znajdując zreszta w dokumentacji świeżo wykryte złamanie kompresyjne kregosłupa, mówiac , że kto kieruje, ten robi badania.Pacjent leczy sie u ortopedy i neurologa , ale śladów leczenia brak. Pacjent zmienił front i już chciał zrobić badania " tak dla siebie". Eyjaśniłem , że nie widzę przeciwwskazań, jeśli ma taka potrzebe, tylko co chce ode mnie... Jeszcze raz pozdrowił rodziców i zeznał ,że chce tylko " na badania". Podjałem sie tłomaczenia niuansów dystrybucji świadczeń wg św NFZ. Wobec kompletnego braku zrozumienia na obliczu klienta, ponowiłem zapytanie , co w tej sytuacji jeszcze odemnie oczekuje. Ocz
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 50 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.