Nasz codzienny miecz Damoklesa-czyli recepty

6
Czy lekarz bez zbadania przewlekle chorego pacjenta może wystawić mu refundowaną receptę z literą "P"? Czy lekarz POZ bez potwierdzenia specjalisty może sam zdiagnozować chorobę przewlekłą i wypisywać recepty "P"? Szczególnie odpowiedź na to drugie pytanie jest ciekawa. Okazuje się, że co może lekarz w Katowicach, tego nie może w pobliskim Krakowie. Oba pytania w oczywisty sposób są ważne dla pacjentów. Przy chorobie przewlekłej, ale stabilnym stanie zdrowia, niemożność otrzymania kolejnej recepty bez wizyty u lekarza utrudnia im dostęp do leczenia. Podobnie jest w drugim przypadku. Utrudnieniem (również w sensie dostępu do leczenia) jest sytuacja, gdy pacjent z chorobą, którą może rozpoznać lekarz pierwszego kontaktu, ze względów proceduralnych musi stanąć w kolejce po diagnozę do lekarza specjalisty. Te względy proceduralne to wymagania NFZ. Jednak odpowiedzi na oba postawione pytania są również ważne dla lekarzy. Jeżeli prawo rzeczywiście zabraniałoby wystawiania recept przewlekle chorym bez zbadania pacjenta lub stwierdzałyby, że lekarz POZ nie może wystawiać refundowanych recepty bez wcześniejszego potwierdzenia przewlekłej choroby pacjenta przez specjalistę, to łamiącemu te przepisy doktorowi groziłyby poważne konsekwencje finansowe: obowiązek zwrotu kwoty, jaka NFZ wydał na refundację plus wysoka kara. Jak informuje szef warszawskiej OIL, wystawianie refundowanych recept niezgodnie z wymaganiami Funduszu kosztowało pewnego mazowieckiego lekarza 800 tys. zł (słownie osiemset tysięcy)! Na początku był komunikat W marcu na stronach niektórych oddziałów NFZ pojawił się komunikat zawierający m.in. taki fragment: "wystawianie recept bez osobistego zbadania pacjenta tj. nie w ramach porady lekarskiej, w trakcie której lekarz przeprowadza i dokumentuje powyższe czynności, stanowi generowanie nienależnej refundacji ze środków publicznych, których dysponentem jest Narodowy Fundusz Zdrowia". Komunikat był wynikiem kontroli ordynacji lekarskiej recept przeprowadzonej przez te oddziały NFZ. Lekarze, którzy przewlekle chorym wypisali recepty jedynie na podstawie dużo wcześniejszej diagnozy, a także ci, którzy nie odnotowali tego w dokumentacji pacjenta, musieli zwrócić koszty refundacji dokonanej przez NFZ i zapłacić karę. Jaka była to suma, nie wiadomo, bo z danych NFZ nie sposób wyłowić kar dotyczących tylko opisanego problemu. W wyniku tego komunikatu pacjenci, których stan zdrowia nie uległ wprawdzie zmianie (lub ich opiekunowie), nie mogli już odebrać zostawionych dla nich recept w recepcji, lecz musieli zacząć przychodzić na badania. To wywołało zainteresowanie mediów (w tym telewizji), a nawet interpelacje w parlamencie. W wyniku tego Ministerstwo Zdrowia błyskawicznie "ustaliło" z NFZ interpretację przepisów, która zezwalała jednak na wystawianie recept z literą "P" bez badania pacjenta, a jedynie w oparciu o wcześniejszą diagnozę. Ta szybka reakcja nie uspokoiła jednak sytuacji. Porozumienie Zielonogórskie ostrzegło lekarzy, że nawet po "porozumieniu" MZ i NFZ zaoczne wypisywanie recept jest niezgodne z prawem. Dlaczego? Złe prawo, ale prawo W swoim komunikacie przypominającym o zakazie zaocznego wystawiania recept Fundusz powoływał się na przepisy us
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 6 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.