Przeszczep macicy - dokąd idziesz, medycyno?

19
O ile można wierzyc doniesienim prasowym. O ile jestem zasadniczo zwolenniczką metod wspomagania rozrodu oraz zwolenniczką transplantacji. O ile rozumiem tragedię faceta bez twarzy i faceta bez ręki, które to zespoły tkanek im przeszczepiono. O tyle wytłumaczcie mi - jaki sens ma taka transplantacja? Czy tu chodzi o zdobycie czegoś w rodzaju lauru dla najbardziej odlotowej transplantacji w roku? Biorczyni macicy nie bedzie musiała brac leków przeciwodrzutowych? A jak organizm odrzuci przeszczep wraz z ciążą? Albo wykrzepi? Matka biorczyni nie mogłaby byc surogatką dla córki, skoro tak bardzo chce ona nieść potencjalnie uszkodzony genotyp dalej? W tym szaleństwie jest metoda czy nie ma juz metody? A może to juz nie szaleństwo, tylko signum temporis? Szwedzcy specjaliści szpitala uniwersyteckiego Sahlgrenska w Goeteborgu ujawnili, że na początku 2012 r. zamierzają, jako pierwsi na świecie, przeszczepić córce macicę jej matki - informuje AFP. Mats Braennstroem powiedział francuskiej agencji, że przygotowujący się do tej operacji międzynarod
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 19 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.