Podejście do jałmużny.

44
Do przemyśleń skłonił mnie epizod wysiadaniu z samochodu vis a vis znanej sieci sklepów.Otóż napadł mnie słownie i osobiście młody człowiek, skądinąd znany alkoholik, z prośba-żądaniem o wspożenie. Coś tam brakło do flaszki. Nie krył sie z tym podkreślając zreszta , że mówi prawde i nie będzie ściemniał. Odparłem atak twierdząc ,że na ulicy nie daję pieniedzy, cokolwiek by to nie znaczyło. " To chociaż ściągnąć szwy, doktorze", zajeczał ów człowiek.... Mam problem z takimi sprawami, nie wiem jak Wy. Chciałoby się traktować sp[rawę systemowoi albo dawać
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 44 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.