Diabeł tkwi w szczegółach - ciąg dalszy
9
Problem kliniczny
Coraz bardziej się przekonuję do czytania ulotek. Nie wiem, czy też odnosicie wrażenie, że niektórzy producenci stosują w charakterystyce produktów leczniczych metodę kalki językowej, nie zważając na konsekwencje.
Najbardziej rażący przykład: duża depresja, duże zaburzenie depresyjne - które jak rozumiem są trafnym tłumaczeniem "major depressive episode" i "major depressive disorder", ale to niestety rozpoznanie z Amerykańskiej klasyfikacji DSM-IV, która nie jest stosowana w Polsce. Kryteria z ICD-10 są troszkę inne, więc "nasz" epizod depresji czy zaburzenie depresyjne nawracające to nie to samo, co amerykańska duż
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 9 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.