SOR - w poczekalni...
byłam ostatnio jako tzw rodzina na sorze, pewnego szpitala w wielkim mieście. Przezabawne doświadczenie. czekając ze spokojem kilka godzin w poczekalni, miałam okazje posłuchać pacjentów. Byłam tam inkoguto, więc cała atrakcja po mojej stronie. Dawno się tak nie ubawiłam, pewien młody człowiek zostawił mamuśkę i latał po korytarzu w te i nazad wrzeszcząc, ze już od 2 godzin nikt go nie informuje, co z jego mamuśką, a taki obowiązek istnieje, on nie ma czasu tu sterczeć - darł się dosyć głośno, nie sądzę aby kiedykolwiek skalał się pracą, więc skąd ten brak czasu? Oczywiście wydusił swoje i ściągnął lekarza, aby mu powiedzieć, ze idzie z tego bałaganu i lekarz ma do niego zadzwonić, jak już się zastanowi, co mamuśce jest (sic!). Jakiś histeryk lat kole 30, wywnętrzniał się jak to pogotowie do niego przyjechać nie chciało i co to za porządki skoro on płaci składki, jeno zapomniał, że bezrobotny jest i ze te składki za niego to minn ja płacę... 2x policja, która przywlokła pijaczków do oceny siedzenia w Pizie i nie wiem czemu uważała, ze bez kolejki powinna być obsłużona. Ci zachowywali się jak by byli władcami miasta. Ja osobiście bym ich załatwiła po kilku godzinach za te
