SOR - w poczekalni...

54

byłam ostatnio jako tzw rodzina na sorze, pewnego szpitala w wielkim mieście. Przezabawne doświadczenie. czekając ze spokojem kilka godzin w poczekalni, miałam okazje posłuchać pacjentów. Byłam tam inkoguto, więc cała atrakcja po mojej stronie. Dawno się tak nie ubawiłam, pewien młody człowiek zostawił mamuśkę i latał po korytarzu w te i nazad wrzeszcząc, ze już od 2 godzin nikt go nie informuje, co z jego mamuśką, a taki obowiązek istnieje, on nie ma czasu tu sterczeć - darł się dosyć głośno, nie sądzę aby kiedykolwiek skalał się pracą, więc skąd ten brak czasu? Oczywiście wydusił swoje i ściągnął lekarza, aby mu powiedzieć, ze idzie z tego bałaganu i lekarz ma do niego zadzwonić, jak już się zastanowi, co mamuśce jest (sic!). Jakiś histeryk lat kole 30, wywnętrzniał się jak to pogotowie do niego przyjechać nie chciało i co to za porządki skoro on płaci składki, jeno zapomniał, że bezrobotny jest i ze te składki za niego to minn ja płacę... 2x policja, która przywlokła pijaczków do oceny siedzenia w Pizie i nie wiem czemu uważała, ze bez kolejki powinna być obsłużona. Ci zachowywali się jak by byli władcami miasta. Ja osobiście bym ich załatwiła po kilku godzinach za te

Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 54 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.