Niezłe podsumowanie debaty o zdrowiu.
17
Grzegorz Krupiński
05.09.2011
Nie czuję się mądrzejszy po przedwyborczej debacie na temat ochrony zdrowia. Politycy jak ognia unikają odpowiedzi na kluczowe pytania - o finansowanie i konstrukcję systemu opieki zdrowotnej, chętnie podejmując tematy poboczne, jak opieka medyczna w szkołach, koszt poboru składki czy organizację kolejek dzięki numerowi PESEL lub elektronicznej karcie ubezpieczenia zdrowotnego.
W gruncie rzeczy nie dziwię się. Politykami z prawa i z lewa rządzi strach. Strach przed powiedzeniem wyborcom prawdy. Po pierwsze, że prędzej czy później, w taki czy inny sposób, będziemy musieli zwiększyć nakłady na służbę zdrowia. Po drugie zaś, że kolejki były, są i będą, podobnie zresztą jak w innych krajach, a w przyszłości zapewne raczej dłuższe niż krótsze, skoro społeczeństwo się starzeje, a jednocześnie jest coraz bardziej świadome swoich praw lub możliwości terapii, a w dodatku lekarzy jest za mało, a wielu z nich jest wieku emerytalnym.
OECD czy Trzeci Świat?
Przypomnijmy fakt, że łączne wydatki na ochronę zdrowia w Polsce w 2009 r. wyniosły 7,37% Produktu Krajowego Brutto (przy czym nakłady publiczne na tę sferę to tylko 5,32% PKB). Średnia dla 34 krajów OECD wyniosła 9,5% PKB. Podobne jak w Polsce wydatki notują Węgrzy, niższe - Estonia (7%), Korea Płd. (6,9%), Luksemburg (6,8%), Meksyk (6,4%) oraz Turcja (6,1%). Więcej od nas na zdrowie przeznaczają m.in. Czesi (8,2%), Słowacy (9,1%), Słowenia (9,3%), Hiszpania (9,5%), Irlandia (9,5%), Grecja (9,6%). Na czele zestawienia jak zwykle jest USA (17,4%), a dalej Holandia (12%) i Francja (11,8%).
Dodajmy, że w 2009 r. wyniosły wydatki zdrowotne per capita w Polsce wyniosły 1394 dol. i - biorąc pod uwagę kraje OECD - niższe były tylko w Estonii ($1393), Chile ($1186), Meksyku ($918) i Turcji ($902). Średnia OECD wyniosła $3223. Na każdego Węgra przypada $1511, Słowaka - $2084, Czecha - $2108, Słoweńca - $2579, Hiszpana - $3067, Irlandczyka - $3781. Na czele znów USA ($7959), przed Norwegią ($5352) i Szwajcarią ($5144).
Jak w tym świetle, panie i panowie politycy, wypadają wasze zapewnienia, że nie chodzi o zwiększanie wydatków, a jedynie o ich uporządkowanie, racjonalizację i uszczelnienie systemu? Nie negując słuszności tych postulatów, wypada zapytać, jaką drogą Polska będzie podążać. Czy równamy do Estonii, Meksyku i Turcji, czy raczej chcielibyśmy przynajmniej nadążać za Słowakami i Czechami?
Gra w monopol
A skoro w debacie nie padły słowa o konieczności zwiększenia wydatków, to i o ubezpieczeniach dodatkowych - czy to uzupełniających ofertę NFZ, czy to dla niej konkurencyjnych - usłyszeliśmy niewiele. Tym samym niewiele też było mowy o demon
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 17 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.