Rolnicy bez składki zdrowotnej

2
Posłowie muszą do końca roku rozstrzygnąć, jakie składki zdrowotne mają płacić rolnicy. Inaczej od lutego za wizytę u lekarza chłopi i ich rodziny będą płacić z własnej kieszeni Wiesław Gryn, rolnik z Zamojszczyzny. Ma 360 ha. Uprawia zboże, rzepak i kukurydzę. Jak pozostałych 1,5 mln polskich rolników nie płaci składek zdrowotnych. Pieniądze wykłada za nich państwo, także za tych najbogatszych. W tym roku budżet wyda na to prawie 1,9 mld zł. Wychodzi po 100 zł miesięcznie za każdego. - Każdy rolnik składki powinien płacić sam. Państwo może pomagać tylko naprawdę potrzebującym - uważa Gryn. Zastrzega, że sam do bogatych nie należy. Zarabia niewiele ponad średnią krajową, jakieś 3,6 tys. zł. - Ale stać mnie, żeby płacić za siebie te kilkadziesiąt złotych miesięcznie -zapewnia. I od lutego przyszłego roku płacić będzie musiał. Powód? W październiku zeszłego roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że fundowanie wszystkim rolnikom, nawet bogatym, opieki zdrowotnej jest niezgodne z konstytucją. - Jest pokaźna liczba osób żyjących na poziomie minimum egzystencji, ale są też i takie o bardzo wysokich dochodach - uzasadniał wyrok sędzia Marek Mazurkiewicz. i nie może być tak, że za jednych i drugich -bogatych i biednych - składki płaci państwo. Trybunał dał posłom 15 miesięcy na zmianę przepisów. Termin mija 4 lutego. Oznacza to, że nowy parlament musi zmienić ustawę najpóźniej do końca grudnia. Jeśli tego nie zrobi, rolnicy i ich rodziny stracą prawo do bezpłatnej służby zdrowia i za wizytę u lekarza będą musieli płacić z własnej kieszeni. Rząd poczeka, zobaczy Choć od wyroku Trybunału minie wkrótce rok, rząd PO-PSL nie przedstawił żadnego projektu zmian. Oficjalny powód: eksperci analizują wyniki spisu rolnego. Muszą ustalić, ilu rolników nie ma dochodów. Za nich dalej będzie płaciło składkę zdrowotną państwo. Tak jak np. za bezrobotnych. Nieoficjalne przyczyny: nie drażnić przed wyborami rolników, elektoratu ludowców. Przed szereg wyszedł minister rolnictwa Marek Sawicki (PSL). Zaproponował, aby rolnicy płacili składki tak jak pracownicy. Oddają oni do NFZ 9 proc. pensji brutto, z czego 7,75 proc. odliczają od podatku, a1,25 proc. płacą sami. Rolnicy zamiast od podatku dochodowego płaciliby owe 1,25 proc. od podatku rolnego pobieranego przez samorządy. Podliczmy założenia Sawickiego. Podatek rolny to rocznie 94,10 zł za hektar. 1,25 proc. z tego to 1,18zł. Tyle składki płaciliby za hektar rolnicy ze swojej kieszeni. Przy gospodarstwie 20ha byłoby to niecałe 24 zł rocznie. - Tylko na tyle ich dzisiaj stać - przekonywał w Gazecie minister Sawicki. Dla porównania - pracownik zarabiający 3 tys. brutto oddaje do NFZ 233zł (z tego sam płaci 37,5 zł, resztę odlicza od podatku) miesięcznie. Przedsiębiorcy za leczenie płacą co miesiąc 243 zł. Faktycznie jest to jednak niespełna 34 zł, bo resztę odliczają od poda
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 2 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.