"Cukrzyk, czyli naciągacz"

44
Cukrzyk, czyli naciągacz Odchodząc z resortu zdrowia na stanowisko trzeciej osoby w państwie, pani Ewa Kopacz zdążyła jeszcze odebrać cukrzykom refundację pasków do glukometrów. Od przyszłego roku opakowanie, które dziś na receptę kosztuje 2 − 3 złote, kosztować będzie około 30. Decyzja sama w sobie jakoś tam zrozumiała − komuś trzeba zabrać, a przecież nie urzędnikom, z których jedną czwartą, 100 tysięcy, zatrudniła PO, ani nie równie rozrośniętej „sferze publicznej”, bo wszystko to wszak rezerwuary żelaznego elektoratu władzy. Cukrzyca zaś to, przynajmniej wedle stereotypu, choroba ludzi starszych, a jak starszych, to wiadomo: gorzej wykształconych, z wiochy i w ogóle pisowców. Zabranie babci możliwości odpowiedniego dozowania insuliny uchroni salony przed „powrotem IV RP” jeszcze skuteczniej, niż zabranie jej dowodu. Sama decyzja to jednak jedno, a argumentacja, która jej towarzyszy − drugie. Pani − jeszcze − minister zdrowia wyjaśniła, że „pacjenci w większości nadużywali samokontroli w zakresie pomiaru cukru we krwi, a płacił za to resort”. Pani Ewa Kopacz jest podobno lekarzem. Gdy brednie o staruszkach, którzy wytwarzają w przychodniach kolejki bo chodzą do lekarza niepotrzebnie, z nadmiaru wolnego czasu, opowiadała Joanna Mucha, to można było się pocieszać, że ta arogancja jest udziałem osoby młodej i, delikatnie mówiąc, słabo zorientowanej. Ale gdy o „nadużywaniu samokontroli w zakresie pomiaru cukru w
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 44 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.