Refundacja - Ad vocem do opinii Mec. Pauliny Kieszkowskiej - Knapik
12
Pozwoliłam sobie na skomentowanie opinii prawnej, zamieszczonej na K24 , z której stwierdzeniami częściowo nie zgadzam się /w cudzysłowach –cytaty akapitów opinii/.
„(…) Z jednej strony lekarz ma ratować życie i zdrowia, a w tym celu musi, zgodnie z wiedza medyczna, zaordynować pacjentowi lek. Uprawnienie lekarza do wypisywania recept trzeba przecież widzieć w świetle podstawowych zasad wykonywania zawodu.”
Właśnie – ale nie należy nazywać wystawianie recept przez lekarza uprawnieniem (? skąd taki pomysł?) – a obowiązkiem, który jest jednym z OBOWIĄZKOWYCH elementów porady lekarskiej – a to już zmienia trochę optykę.
I NA TYM STWIERDZENIU WŁAŚCIWIE MOŻNA BY TĘ PRAWNĄ OPINIĘ…. ZAKOŃCZYĆ!
Wszystko, co PONAD TO – to o czym napisała Pani Mec. poniżej, jest działaniem WBREW tej zasadzie – i jako takie jest BEZPRAWNYM naruszaniem elementarnych zasad wykonywania zawodu lekarza - jest usiłowaniem wciśnięcia stopy o rozmiarze 42 w bucik 36, bowiem ZAKŁADA I AKCEPTUJE UDZIAŁ ( wybranego, naznaczonego „umową” czy świetną nazwą „lekarz ubezpieczenia zdrowotnego”) LEKARZA W…. REFUNDACJI LEKU! A że akceptuje, to najlepiej świadczą dalsze wywody:
„Lekarz działający w zoz albo mający umowę do wypisywanie leków refundowanych powinien się także orientować na jakich zasadach refundacyjnych dany lek jest dostępny i brać pod uwagę czy pacjent ma "szanse" na wykupienie przepisanego leku. (Nawiasem mówiąc, jest bardzo różnie ze znajomości zasad refundacji przez lekarzy. Ostatnio pewna Panią doktor uświadamiałam, ze np lek na 30% to nie jest lek za który pacjent płaci 30%, bo ten procent "wartości" dotyczy tylko leku wyznaczającego limit refundacji w ramach grupy limitowej. Pacjent płaci te część limitu + dopłatę ponad limit jeśli ma pecha leczyć się lekiem droższym, np nowocześniejszym niż lek wyznaczający limit)”.
Więc - lekarz jednak "refunduje", czy nie? Sapienti – sat!
„Myślę wiec, że jednak decyzja lekarzy o wypisywaniu recepty na 100% albo z jakaś pieczątka odsyłająca do NFZ może być uznane za działania na szkodę pacjenta. „
Ważne pytanie: PRZEZ KOGO UZNANA? Odpowiem: głównie przez świadomych (!) twórców i nadzorców (MZ) absurdalnych przepisów, które ciągną się od 1999r. czyli powstania Kas Chorych, kiedy to „podetknieto lekarzom pod nos”, w niezwykłym pośpiechu i arbitralnie owe „umowy” (nazwijmy to jak należy: dyktat, przymus - a nie umowa cywilno-prawna) - umowy „dające lekarzowi prawo do wystawiania recept refundowanych” i podobne „umowy” podmiotom leczniczym dla zatrudnionych tam lekarzy (przychodnie, szpitale) - choć to żaden z tych lekarzy osobiście nie jest OPŁACANY za ten trud? przywilej? - przez FUNDUSZ (firmę, stworzoną w 100% przez władze - do ewidencjonowania i dystrybucji wpłat ubezpieczonych - składek zdrowotnych). I ochoczo do dziś wmawia się lekarzom, że WYDAJĄ PACJENTOWI CZEK !!!
Bezprawnie w ten sposób podzielono lekarzy – na „dobrych” (wydających „czeki”) i złych - (wystawiających Rp pełnopłatne – CHOĆ PACJENT JEST UBEZPIECZONY !) W TEN SAM SPOSÓB sekowano przez dziesięciolecia „lekarzy-prywaciarzy” w czasach PRL - więc wzorce są). TO nie stało się BEZ POWODU: w ten sposób FIRMA ODPOWIEDZIALNA ZA REFUNDACJE LEKÓW, zwaliła nieo
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 12 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.