Zespół Stevensa-Johnsona - wątpliwości po dyżurze

15
Problem kliniczny
W święta miałam swój pierwszy dyżur jako NPL. Same kaszelki, wymioty, kolki. Ogólnie strasznie. Kogoś wypuściłam bez recepty (bo mi się wydawało, że lek jest bez recepty). I chyba jakiegoś dorosłego na dziecięcych dawkach antybiotyku. I ogólnie było strasznie... wszystko mam na pewno źle udokumentowane i obciążą mnie kosztami... Jak już się wyspałam, to zainteresowałam się "ciekawymi przypadkami". I po czasie i lekturze jestem przekonana, że miałam pacjentkę z zespołem Stevensa - Johnsona. I teraz jestem przerażona, że wypuściłam bez diagnozy, ze skierowaniem do odległego szpitala na oddział laryngologiczny (jako krwawienie z jamy nosowej + zapalenie jamy ustnej). Tak czy owak laryngolog chyba powinien ten nos zbadać/zabezpieczyć? Rodzina wyglądała na rozczarowaną skierowaniem (woleli by antybiotyk + p/bólowe). Bo co po nocy będą jeździć. Mówiłam, że dla mnie to takie nietypowe,
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 15 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.