Nawet Sandauer mówi rozsądnie
2
Chorzy zostali zakładnikami
Adam Sandauer: Co będzie jak ktoś umrze, bo nie wykupi leku?
Z Adamem Sandauerem rozmawia Anita Sobczak
Jak pan ocenia konflikt między lekarzami a NFZ oraz Ministerstwem Zdrowia wokół refundacji leków?
Po raz kolejny pacjenci, w ogóle obywatele stali się zakładnikiem w konflikcie między ministerstwem zdrowia, korporacją lekarską i firmami farmaceutycznymi. Bywało już tak, że lekarze kłócili się z ministerstwem, a pacjenci za to płacili.
Gdzie leży wina czy tu chodzi o arogancję rządzących, którzy nie biorą pod uwagę opinii środowiska lekarskiego, czy o arogancję lekarzy?
Wina leży niestety po obydwu stronach. Jeśli chodzi o protest lekarzy trzeba powiedzieć otwarcie, że recepty mogą być błędnie wypełnione z różnych przyczyn. Może być tak, że lekarz się pomyli lub że pacjent wprowadzi lekarza w błąd. Jednak nie do przyjęcia jest zasada, że lekarz ma ponosić odpowiedzialność finansową za złe wypełnienie recepty. Pacjent korzysta, bo dostaje lek za darmo, ale sytuacja lekarza jest nie do pozazdroszczenia. Można ją porównać do takiego oto zdarzenia: jadę koleją z ulgowym biletem bez dokumentu do tego uprawniającego, a mandatem zostaje obciążony kasjer, który sprzedał mi bilet. Może być tak, że lekarz działa na rzecz jakiegoś koncernu farmaceutycznego i wystawia dużo recept na środki refundowane z pieniędzy publicznych. Ale przyjęcie, że wszyscy lekarze działają w zmowie przeciwko skarbowi państwa, jest nieuprawione. Najpierw trzeba komuś winę udowodnić, a potem go karać. Nie można tego robić na wszelki wypadek. Merytorycznie lekarze mają więc rację.
Jednak cierpią pacjenci.
Oczywiście lekarze nie powinni doprowadzać do takiej sytuacji, że pacjenci stają się zakładnikami konfliktu. Dochodzi do takiej sytuacji, że ludzie są ubezpieczeni, ale nie mogą
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 2 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.