Triumf czy zagrożenie???
89
Kiedy wracałam po wczorajszym spotkaniu z BA byłam w szoku. Zastanawiałam się, co się stało, że Arłukowicz pokazał ludzkie oblicze i przemówił ludzkim głosem. Nie ten człowiek. Jest problem, chcemy go rozwiązać w taki a taki sposób, żeby było dobrze. Miałam poczucie, że jest w tym szczery i na ten moment mu zaufałam, takie same odczucia miał Jacek Krajewski. Jeżeli na NRL 16.12 zaprezentował się w podobny sposób, to nawet się nie dziwię, że mu zaufali. Chociaż pomyślałam sobie teraz, że podczas rozmów nie patrzył w moją stronę, co może oznaczać, że się ze mną nie liczy, że mnie nie lubi (i nawet po środzie bym się nie dziwiła :), lub że się mnie obawia (bo na przykład kłamie). Raz tylko odwrócił się w moją stronę, kiedy na jego stwierdzenie, że nie chcą zamienić wskazań rejestracyjnych na medyczne, aby firmy rejestrowały nowe wskazania, odpowiedziałam „Aha, to chodzi o to, żeby wyciągnąć kasę od firm”. Żachnął się i wytłumaczył, że chodzi o to, aby lekarz nie był pociągnięty do odpowiedzialności za zastosowanie leku of label. Nie chciałam już więcej być konfrontacyjna w sytuacji, kiedy on idzie nam na rękę, bo powinnam była wyśmiać jego troskę, żeby lekarze nie płacili kar za of label, po tym co nam zaprezentował u ustawie.
I kiedy tak rozmyślałam w drodze do domu, co takiego się stało, że przestali nam stawiać
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 89 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.