Granice przyzwoitości
Gdzie leży bariera między nami lekarzami a pacjentami? Czy istnieje jeszcze w ludziach coś takiego jak poczucie taktu, kultury, zwykłej przyzwoitości? Czy lekarz ma prawo do chwili odpoczynku, do posiadania własnej nienaruszalnej przestrzeni tylko dla siebie i najbliższych? Wiem, ze wiele już pisaliśmy na ten temat, ale dzisiejsza kuriozalna sytuacja zachwiała moim poczuciem bezpieczeństwa. Niedzielne południe, jestem po całodobowym bardzo wyczerpującym dyżurze, nie myślę o niczym innym, tylko żeby chwilkę odpocząć. Przygotowujemy z mężem w kuchni obiad, trójka dzieciaków buszuje po naszym ciasnym mieszkanku, wszędzie lekki/większy rozgardiasz. Pukanie do drzwi, słyszę jak córka woła od dr
Ten post ma 105 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.