Zagadka diagnostyczna

58
Problem kliniczny
Przedstawiam wam dziś przypadek z weekendowego dyżuru w oddziale pediatrycznym małego miasta. Moim zdaniem dydaktyczny, szczególnie dla młodych przywiązujących nadmierną wagę do diagnostyki inwazyjnej. W niedzielne południe na izbę przyjęć wpadł tabun ludzi krzyczący, że dziecko wymiotuje krwią. Rzut oka na dziecko – dorodne, różowe, wydolne oddechowo - krążeniowo, śpi w nosidełku. Generalnie wygląda jak zdrowe. W trakcie rozbierania, do golasa, chłopczyk obudził się, trochę pomarudził, ale zainteresował się zabawką i badanie, włącznie z obmacywaniem i uciskaniem na kości głowy i wyrostki sutkowe, przebiegło bez problemów. Źrenice bez odchyleń. Dał sobie zbadać nawet uszy i nos w otoskopie. Wkurzył się dopiero na szpatułkową penetrację gardła i buzi, ale ząbki na miejscu, śluzówka czyściutka. P
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 58 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.