nie wierzę już , że z lekarzami w Polsce będzie sie jeszcze ktokolwiek liczył...
Wybaczcie sianie defetyzmu ale wydarzenia ostatnich miesięcy ostatecznie przekonały mnie, ze w Polsce lekarze nigdy nie beda mieć lepiej... Po raz pierwszy wstrząsneło mna ze zniesmaczenia kilka lat temu, kiedy to wchodziły unijne dyrektywy odnośnie czasu pracy. Wydawało mi sie, ze jest to jedyny i niepowtarzalny moment by wymusic duze podwyzki płac i tym samym poprawe warunków pracy - po prostu solidarnie nie podpisujemy "opt-out" o ile pensje podstawowe nie wzrosna. I co? I nic...lwia część kolegow przeszła ochoczo na kontrakty (czytaj : umowy śmieciowe )bez jakichkolwiek protestow by móc dyzurować bez opamietania ( pięć, śzesc dób pod rzad - jaki problem ? ku uciesze dyrekcji, która bez trudu układała grafiki) , nawet nie czytając dokładnie tychże umów kontraktowych ("jakoś to będzie").Jaki jest tego efekt? Ano taki, ze lekarze nadal mają pensje uwłaczające godnosci zawodu a zera na koncie biorą się z dodatkowych godzin dyżurowych wypracowanych kosztem zdrowia, rodziny czy po prostu...życia. A system "ochrony zdrowia" jakoś się kręci, szkoda tylko ze w tym wszystkim zapominamy o ochronie zdrowia własn
Ten post ma 67 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.