Antypsychiatria 50 lat później

0
"Mit choroby psychicznej" po 50 latach* Autor: Prof. Thomas S. Szasz** Autorowi serdecznie dziękujemy za bezpośrednie udostępnienie tekstu Tł.: VelChmielo W eseju: ”Mit choroby psychicznej”, który opublikowałem w 1960 roku i w mojej książce o tym samym tytule, która ukazała się w rok później, postawiłem jednoznaczną tezę: należy zmienić medyczny charakter koncepcji choroby psychicznej i aby odrzucić moralne prawo psychiatrycznych interwencji przez nie uzasadnianych [1],[2] argumentowałem, że zjawiska dawniej nazywane jako “psychozy” i “neurozy”, teraz po prostu nazywane chorobami psychicznymi, są w istocie jedynie dezorientującymi zachowaniami doświadczającego ich podmiotu wobec innych ludzi bądź wobec siebie samego. To stanowiło podstawę do tego, aby odrzucić obraz pacjentów jako bezbronnych ofiar patologiczno-biologicznych procesów, które są poza ich kontrolą i aby wycofać się z udziału przymusu psychiatrycznych praktyk, które są niezgodne z fundamentalnymi ideałami moralnymi wolnego społeczeństwa. W 1950 roku, kiedy pisałem „Mit choroby psychicznej” pogląd, że obowiązkiem Rządu Federalnego jest zapewnienie “opieki zdrowotnej” obywatelom amerykańskim, nie był jeszcze obecny w świadomości społecznej. Większość pacjentów, określanych jako chorzy psychicznie, była uznawana za nieuleczalnie chorych i zamykano ich w szpitalach psychiatrycznych. Lekarze, którzy się nimi opiekowali, byli pracownikami okręgowych szczebli władzy. Lekarze niepsychiatrzy w sektorze prywatnym leczyli pacjentów, którzy zgłaszali się dobrowolnie i byli opłacani przez nich i ich rodziny. Od tamtego czasu ostre podziały pomiędzy ogólno-medycznymi i psychiatrycznymi szpitalami, dobrowolnymi i przymusowymi pacjentami, prywatną i publiczną psychiatrią odeszły w niebyt. Praktycznie cała psychiatryczna opieka zdrowotna jest teraz w gestii rządu i jest regulowana i opłacana z publicznych pieniędzy. Niewielu psychiatrów żyje z opłat pobieranych bezpośrednio od pacjentów. Żaden z nich nie jest wolny, aby zawrzeć umowę ze swoim pacjentem na warunkach “kontraktu terapeutycznego” określającego ich relację. Każdy z nich jest określony jako “specjalista zdrowia psychicznego” i jego prawną odpowiedzialnością jest zapobieganie, aby jego pacjent nie był ” niebezpieczny dla siebie i innych”. W skrócie, psychiatria jest umedyczniona i upolityczniona. Opinia oficjalnej amerykańskiej psychiatrii, zawarta w dokumentach American Psychiatric Association, jak przykładowo w Diagnostic and Statistical Manuals of Mental Disorders, zawiera imprimatur rządów stanowych i federalnych. Nic nie jest prawomocnie ważniejszym od medycznego podejścia do choroby umysłowej, tak jak nie ma prawomocnego niemedycznego podejścia do odry lub czerniaka. Tamten czas, przed 50 laty, nadawał sens twierdzeniu, że choroby psychiczne nie są chorobami. Nie widzę sensu czynić tego dzisiaj. Debata o tym, co zalicza się jako chorobę psychiczną została zastąpiona przez polityczno-sądowe wyroki i kryteria ekonomiczne. Stare „choroby“ takie jak homoseksualizm znikają, a w to miejsce pojawiają się nowe, takie jak nadpobudliwość psychoruchowa ( ADHD) i inne. 50 lat temu pytanie: ”Czym jest choroba psychiczna?” było przedmiotem zainteresowania lekarzy, filozofów, socjologów, jak i ogółu społeczeństwa. Dziś nie należy to już do sprawy. Pytanie to zostało rozstrzygnięte przez posiadaczy politycznej władzy. To oni orzekli, że choroba psychiczna jest chorobą jak każda inna [3]. Minister zdrowia David Satcher dodał: ”tak jak coś jest nie tak z sercem, nerkami i wątrobą, tak rzeczy się mają i z mózgiem” [4]. Zatem władza polityczna i lobby zawodowe w obronie swoich własnych interesów zjednoczyły się w przekształcaniu fałszywej wiary w “faktyczne kłamstwo” [5]. Twierdzenie, że "choroby psychiczne" są diagnozowane jako “zaburzenia pracy mózgu" nie jest oparte na badaniach naukowych - to błąd i zwodzenie lub naiwne odnowienie somatycznych założeń długi czas dyskredytowanych przez humoralną teorię chorób. Moje twierdzenie, że choroby psychiczne to fikcyjne choroby, także nie jest oparte na naukowych badaniach. Badania te bowiem opierają się na patologiczno-materialistyczno-naukowej definicji choroby jako strukturalnej lub funkcjonalnej zmianie komórek, tkanek i narządów. Jeśli zaakceptujemy tę definicję choroby, to oznacza to, że choroba psychiczna jest metaforą i twierdzenie, że to spojrzenie potwierdza analityczne prawdy, nie jest tematem do empirycznej falsyfikacji. “Mit choroby psychicznej” zgorszył wielu psychiatrów, jak i pacjentów. Moje przestępstwo polegało na tym, że zwracałem uwagę i wzywałem opinię publiczną do zakwestionowania lingwistycznych pretensji psychiatrii i jej nadrzędnej pozycji w „sztuce nazywania rzeczy”. Kto może być przeciw "pomaganiu cierpiącym pacjentom" lub "zapewnieniu pacjentom leczenia ratującego życie"? Odrzuciwszy wprowadzający w błąd żargon podkreślałem, że szpitale psychiatryczne są jak więzienia - nie szpitale, że przymusowa hospitalizacja psychiatryczna jest rodzajem więzienia, a nie opieki medycznej i że przymus sprowadza psychiatrów do funkcji sędziów i strażników, a nie lekarzy i uzdrowicieli. Sugerowałem, abyśmy odrzucili tradycyjną psychiatryczną perspektywę i zamiast interpretować “chorobę psychiczną” psychiatrycznymi terminami, opierali się na moralności, ,,właściwej sztuce nazywania rzeczy”, prawie, a nie medycynie, leczeniu, czy nauce. Twierdzenie, że choroba psychiczna nie jest problemem medycznym, jest sprzeczne z panującą obecnie opinią publiczną i dogmatami psychiatrycznymi. Kiedy ktoś słyszy gdy mówię, że nie ma czegoś takiego jak choroba psychiczna, jest prawdopodobne, że odpowie: "Ale ja wiem, że ktoś został zdiagnozowany jako chory psychicznie i okazało się, że ma guza mózgu. W odpowiednim czasie, w wyniku udoskonaleń w zakresie technologii medycznych, psychiatrzy będą mogli udowodnić, że wszystkie choroby psychiczne są chorobami ciała.” Takie rozumowanie nie jest w stanie obalić mojego twierdzenia, że choroba psychiczna jest metaforą. To się rozumie samo przez się. Lekarz, który stwierdza, że osoba zdiagnozowana jako psychicznie chora cierpi na defekt mózgu, odkrywa jedynie, że pacjent został błędnie zdiagnozowany. On nie ma choroby umysłowej, on ma niezdiagnozowaną chorobę ciała. Błędna diagnoza lekarza nie jest dowodem, że termin „choroba psychiczna” odnosi się do klasy chorób mózgu. Faktem jest, że w epoce biologicznych odkryć charakteryzowano pewne świadectwa z historii medycyny jako formy “szaleństwa”. Jedne po drugiej były stopniowo identyfikowane z manifestacją jakiejś choroby somatycznej, takich jak beri beri czy neurosyfilis. W wyniku tych odkryć powinno stać się jasne, że choroby te przestają być formą psychopatologii i są sklasyfikowane i traktowane jako forma neuropatologii. Jeśli wszystkie te stany, nazywane obecnie “chorobami psychicznymi”, dowodziłyby chorób mózgu, nie byłoby potrzeby tworzenia pojęcia choroby psychicznej i termin ten pozbawiony byłby wszelkiego znaczenia. Jednakże, ponieważ termin ten odnosi się do opinii niektórych osób o (niewłaściwym) zachowaniu innych osób, to w rzeczywistości dzieje się dokładnie odwrotnie. Historia psychiatrii to historia stale rosnącej listy "zaburze
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.