20 proc. środków NFZ się marnuje

39
Większość lekarzy nie jest zainteresowana tworzeniem narzędzi służących ocenie ich pracy – uważa prezes NFZ Atmosfera między resortem zdrowia a NFZ jest napięta. Czy zdążycie przeprowadzić konkurs na leczenie drogimi lekami, nim w lipcu stare zasady ich finansowania przestaną obowiązywać? Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ: Otrzymaliśmy z Ministerstwa Zdrowia dużą liczbę decyzji refundacyjnych zawierających ceny leków wynegocjowane z firmami. Pozwoliło nam to przygotować projekt zarządzenia, w którym wymieniamy preparaty, jakie będą finansowane. Nie podajecie jednak ich cen ani szczegółowego opisu programów leczenia. Czekamy na zapowiedziane około 1 maja obwieszczenie ministra zdrowia, wtedy też ogłosimy konkurs na leczenie dla szpitali. Będziemy mieli dwa miesiące. To niedużo, ale niektóre rodzaje najbardziej skomplikowanego i najdroższego leczenia prowadzi tylko kilka placówek w Polsce. Z nimi można prowadzić rokowania, a nie ogłaszać konkurs, co bardzo skraca całą procedurę. Jeśli nie zajdzie nic niespodziewanego w obwieszczeniu, powinniśmy zdążyć. Wiadomo, że na pierwszej liście regulującej finansowanie drogich terapii nie ma leków dotąd niefinansowanych. Dlaczego? Podobno w trakcie negocjacji udało się namówić firmy do obniżenia cen? Rzeczywiście, cena części leków spadła. Czasem firmy obniżyły cenę, czasem zrezygnowały z bezpłatnych dawek leku dawanych szpitalom, więc obniżyły stawki za leki, które szpitale kupują. Jednak skala potencjalnych oszczędności nie jest jeszcze znana, więcej będziemy mogli powiedzieć po publikacji obwieszczenia resortu zdrowia. Co na tych oszczędnościach zyskują pacjenci? Zakładamy, że dostępność do leczenia będzie lepsza niż dotąd, po to zmieniano zasady finansowania leków. Równocześnie ostatnie problemy firm z utrzymaniem ciągłości dostaw leków pokazują, że finansowanie z NFZ to nie wszystko. Firma musi te leki dostarczyć, szpital je kupić... Ustawa refundacyjna przyniosła jeszcze jeden konflikt: z lekarzami o recepty. Po pół roku negocjacji z samorządem medycznym okazało się, że w opracowanych przez NFZ umowach na wypisywanie refundowanych leków znalazły się zapisy o odpowiedzialności lekarza za nieprawidłowości. Takie, jak po proteście pieczątkowym usunięto z ustawy refundacyjnej. Nigdy nie mówiliśmy, że lekarze będą zwolnieni z odpowiedzialności.Prowadziliśmy rozmowy, by znaleźć alternatywę wobec prostego zwrotu nienależnej refundacji jako karę za nieprawidłowości. Nic nie osiągnęliśmy, bo z drugiej strony było tylko oczekiwanie bezkarności. Nie możemy zwolnić lekarza z odpowiedzialności za to, co wypisuje na recepcie, bo narazilibyśmy się na zarzut, że ogromne pieniądze publiczne zostawiamy bez żadnej kontroli. Efekt będzie taki, że w lipcu lekarze w ogóle przestaną wypisywać recepty na leki dofinansowane przez NFZ. To będzie katastrofa! Przede wszystkim chcę podkreślić, że kary za wypisywanie recept osobom nieuprawnionym to mit. Dotyczy to ułamka wszystkich kar. Zdecydowana większość kar dotyczy recept wypisanych osobom, którym przysługuje refundacja. Nakładane są za działania o charakterze ewidentnie przestępczym: medyk wypisuje recepty, a potem sprzedaje je w aptece lub prywatnym gabinecie. Ale taki c
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 39 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.