kiedy opadł kurz czyli moje spotkania z komornikiem
36
akcja: 2-och synów na których przyznane są alimenty, odpowiednio zaopatrzone w klauzule wykonalności. Alimenty bez zgrzytów tatuś na synów płacił. I tak było spokojnie przez całe lata aż do kwietnia 2012r... tatus popadł w tarapaty i w styczniu br wszedł mu komornik. Przez 2 miesiace komornik ściągał z jego pensji to, co zostało po przekazaniu alimentów przez zakład pracy, na podstawie oswiadczenia tatusia i stosownych wyroków sądu. Ale w koncu marca tatuś telefonicznie powiadomił mnie, ze komornik dostał amnezji i zajął pobory i o alimenty musze do komornika się zwrócic. Kasa jeszcze nie była przekazana na konto komornicze, wisiała w buforze.Wykonałam więc telefon i usłyszałam, ze oni nie zajęli alimentów i ze nie było takiego działania. Pojachałam tam i nic nie załatwiłam, szef w tym dniu nie rozmawiał z interesantami (160km, urlop). Z szefem mogłam rozmawiac dopiero za kilka dni, w dniu przyjęc takich łosi jak ja. Dotarłam (160km, urlop) zaopatrzona w stosowne wyroki z klauzulami, pisma w imieniu synów o zwrot zajetych alimentów, kopię dyspozycji tatusia, co do płacenia alimentów przez zakład pracy. Efekt: muszą powstac zaległości aby rozpoczac egzekucję - jasne i logiczne... a to, ze wiem o fakcie, to pikuś, nie udało mi sie złozyć żadnego dokumentu, bo panienka z biura podawczego nie chciała przyjąć, nie ma zaległości jeszcze... Telefony, panienka odbierajaca łączy mnie (proszę sz
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 36 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.