kiedy opadł kurz czyli moje spotkania z komornikiem
29 kwietnia 2012, 18:1736
akcja: 2-och synów na których przyznane są alimenty, odpowiednio zaopatrzone w klauzule wykonalności. Alimenty bez zgrzytów tatuś na synów płacił. I tak było spokojnie przez całe lata aż do kwietnia 2012r... tatus popadł w tarapaty i w styczniu br wszedł mu komornik. Przez 2 miesiace komornik ściągał z jego pensji to, co zostało po przekazaniu alimentów przez zakład pracy, na podstawie oswiadczenia tatusia i stosownych wyroków sądu. Ale w koncu marca tatuś telefonicznie powiadomił mnie, ze komornik dostał amnezji i zajął pobory i o alimenty musze do komornika się zwrócic. Kasa jeszcze nie była przekazana na konto komornicze, wisiała w buforze.Wykonałam więc telefon i usłyszałam, ze oni nie zajęli alimentów i ze nie było takiego działania. Pojachałam tam i nic nie załatwiłam, szef w tym dniu nie rozmawiał z interesantami (160km, urlop). Z szefem mogłam rozmawiac dopiero za kilka dni, w dniu przyjęc takich łosi jak ja. Dotarłam (160km, urlop) zaopatrzona w stosowne wyroki z klauzulami, pisma w imieniu synów o zwrot zajetych alimentów, kopię dyspozycji tatusia, co do płacenia alimentów przez zakład pracy. Efekt: muszą powstac zaległości aby rozpoczac egzekucję - jasne i logiczne... a to, ze wiem o fakcie, to pikuś, nie udało mi sie złozyć żadnego dokumentu, bo panienka z biura podawczego nie chciała przyjąć, nie ma zaległości jeszcze... Telefony, panienka odbierajaca łączy mnie (proszę sz
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
