CBA w śląskich szpitalach bada kontrakty ''tylko na papierze''

4
Śląski NFZ przyznawał milionowe kontrakty szpitalom istniejącym tylko na papierze, a odbierał renomowanym. Sprawą teraz zajęło się Centralne Biuro Antykorupcyjne Szpitale i przychodnie, żeby leczyć na koszt NFZ, zgłaszają się do konkursów. Jeśli spełniają wymagania, mogą liczyć na kontrakt. O usługi szczególnie opłacalne - proste zabiegi, po których pacjent szybko opuszcza szpital - toczy się jednak prawdziwa wojna. Włączają się w nią co roku kolejne prywatne szpitale, których w całej Polsce jest już ponad tysiąc. Duże publiczne placówki od lat narzekają, że prywatne spółki zabierają im najbardziej intratne usługi, a im zostają trudne i kosztowne przypadki, za które NFZ płaci mizernie. Sanepid na budowie Wyniki konkursów w śląskim NFZ są tak dziwne, że CBA i NIK będą je sprawdzać. Przegrani uważają, że komisja konkursowa faworyzowała część szpitali. Oto przykłady: Do konkursu na tzw. chirurgię jednego dnia - czyli operacje zaćmy, żylaków, przepukliny czy migdałków - stanęła w grudniu 2011 r. spółka Esculap. Na papierze była szpitalem gotowym do przyjmowania chorych. W rzeczywistości budynek, który zgłosiła, kupiła zaledwie miesiąc wcześniej. To dawna szkoła we wsi Wieprz pod Żywcem. Żeby ją dostosować do wyśrubowanych szpitalnych wymogów, potrzebny był gruntowny remont. Jak to możliwe, że szpital już w grudniu miał zgodę sanepidu na przyjmowanie chorych? Żywiecki sanepid nie chciał odpowiedzieć "Gazecie". O tym, że oferta Esculapa to oszustwo, alarmował NFZ, wojewodę i sanepid Maurycy Jakubiec. Sam prowadzi lecznicę w Żywcu i zaskoczony nowym konkurentem pojechał go obejrzeć. 5 stycznia zrobił tam zdjęcia: stosy gruzu, puste sale, w których w najlepsze trwa remont. "Gazeta" napisała o sprawie, ale Esculap - mimo podania w ofercie dla NFZ nieprawdziwych danych - dostał kontrakt na 1,4 mln zł. Lecznica Jakubca tylko 500 tys. zł, czyli o 1,4 mln zł mniej niż rok wcześniej. Szpital Kliniczny nr 5 w Katowicach postanowił otworzyć oddział chirurgii onkologicznej. Z dokumentów wynika, że sanepid dopuścił go do użytku 4 sierpnia 2011 r., choć remont nieużywanych dotychczas sal zaczął się na dobre dopiero jesienią. - Dyrektor chciał mieć certyfikat ISO, żeby dostać więcej punktów w konkursie NFZ. To była szopka. Audytorom pokazano chorych z innych oddziałów. I oni, i dyrektor udawali, że wszystko jest w porządku - mówi pracownik szpitala. ISO przyznaje się m.in. za prawidłowy
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 4 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.