Sprzeciw totalny czy niezauważalny? Pierwsze podsumowanie protestu pieczątkowego

7
W poniedziałek 2 lipca, a więc w pierwszym „roboczym” dniu protestu lekarzy tzw. receptowego jego zasięg jest umiarkowany. Tak przynajmniej wynika ze skarg słanych przez pacjentów do NFZ i Rzecznika Praw Pacjenta. Odpowiedzialni za funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia twierdzą, że lekarze nie odpowiedzieli na apel samorządowców i związkowców kierujących społecznością lekarską. Przedstawiciele m.in. NRL i OZZL uważają, że w pierwszym dniu protestu za wcześnie mówić o skali sprzeciwu, tym bardziej że pacjenci solidaryzują się ze słusznymi żądaniami lekarzy i ewentualne dolegliwości przyjmują ze zrozumieniem. Przypomnijmy scenariusz pierwszych dni protestu „pieczątkowego” ze stycznia 2012 roku. Wówczas skarg na lekarzy również nie pojawiło się zbyt wiele. Przyczyn było kilka, a jedną z nich fakt, że chorzy, przestraszeni widmem strajku lekarzy, zgromadzili na zapas leki i – o ile mogli – wstrzymywali się przed wizytami w przychodniach. Czy tym razem jest tak samo? W poniedziałek 2 lipca Biuro Rzecznika Praw Pacjenta otrzymało 13 sygnałów od pacjentów o źle wypisanych receptach. RPP wszczął procedurę wyjaśniającą w pięciu przypadkach, z regionów: łódzkiego (dwa) oraz z mazowieckiego, małopolskiego i pomorskiego. NFZ, Centrala: 19 sygnałów o problemach z realizacją recept. Ministerstwo Zdrowia: brak zgłoszeń o skutkach protestu lekarzy. OW NFZ, Opole: dwie skargi (pacjenci ZOZ Centrum w Opolu). Jerzy Jakubiszyn, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Opolu: 1 lipca wypisałem trzy recepty według zasad podanych przez NRL, a pacjenci przyjęli to ze zrozumieniem. Właściciele przedsiębiorstw leczniczych w obawie przed zerwaniem kontraktu z NFZ instruują lekarzy, aby ci – pomimo akcji protestacyjne
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 7 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.