"Ten zapis uniemożliwia nam pracę w zawodzie lekarza" - rozmowa w Sygnałach Dnia z dr Maciejem Niwińskim - wiceprzewodniczącym ZK OZZL

16
Mariusz Syta: W studiu w Katowicach nasz gość: wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Maciej Niwiński. Krzysztof Grzesiowski: Dzień dobry, panie doktorze, witam w Sygnałach. Dr Maciej Niwiński: Dzień dobry. K.G.: Panie doktorze, przypomnijmy: od 1 lipca lekarze protestują, nie zgadzają się na wynikające z zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia kary za niewłaściwe wypisywanie recept na leki refundowane. Czy fakt, że do wczoraj, włącznie do wczoraj było w sumie mało skarg pacjentów, którzy otrzymali recepty stuprocentowe, zwracali się z tymi skargami czy to do oddziałów Narodowego Funduszu Zdrowia, czy do rzecznika praw pacjentów, czy te fakty mówią o tym, że protest się nie powiódł? M.N.: Absolutnie nie, jest to dopiero pierwszy, drugi dzień tej akcji protestacyjnej, a protest, przypomnę, polega... .przeprowadzony jest, w przeciwieństwie do protestu styczniowego czy lutowego, przeprowadzony jest w nieco odmiennej formie, dopuszcza się pięć różnych form i lekarze, którzy biorą udział w proteście, to nie są wyłącznie ci lekarze, którzy wypisują na określonych wzorach recept Naczelnej Rady Lekarskiej te leki lub przybijają pieczątkę. Są również inne formy protestu, jak wypisywanie leku spoza listy leków refundowanych, niewpisywanie kodów NFZ-u czy też używanie nazw międzynarodowych bez określania stopnia refundacji, bo to na takiej recepcie nie sposób jest go prawidłowo określić. K.G.: A ile ten protest... M.N.: Jeszcze jedno sprostowanie... K.G.: Tak, bardzo proszę. M.N.: ...my nie protestujemy przeciwko karom, bo to wymaga podkreślenia, za wypisywanie recept. Lekarze protestują przeciwko jednemu zapisowi de facto – na tym, że nakłada się na nich kary za nieprawidłowo wystawioną receptę. To jest zupełnie niejasne sformułowanie, pod którego kontrola NFZ-u może podciągnąć na przykład, że recepta jest o jeden milimetr węższa, szersza, no, każdą pomyłkę, i drugi punk – podstawowy – za nieprawidłowe... karę w kwocie 200 złotych za ustalanie lub oznaczanie poziomu odpłatności niezgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami. Oznacza to w praktyce, że najuczciwszy i najbardziej staranny lekarz będzie musiał przy obecnym systemie refundacji leków te kary płacić, w związku z tym nie jest to kara, nawet jak nie będzie szkody dla strony NFZ-u, więc nie jest to kara, tylko represja dla lekarzy. K.G.: Panie doktorze, ile prawdy jest w tym, że dyrektorzy szpitali, dyrektorzy przychodni mieli stosować nacisk na lekarzy, by w publicznych – w publicznych, podkreślam słowo – przychodniach wypisywali właściwe recepty? M.N.: Dyrektorzy szpitali i prowadzący niepubliczne zakłady opieki zdrowotne, również osoby, w tym lekarze, znajdują się w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ oni podpisywali umowy z NFZ-em, kiedy obowiązywały inne przepisy dotyczące refundacji leków niż w tej chwili i w związku z tym NFZ może na nich nakładać kary, a oni, jeżeli nałoży NFZ na nich karę za nieprawidłowe wykonywanie podpisanej już przez nich umowy, mogą karać wtedy również zleceniodawców swoich, między innymi lekarzy lub też swoich pracowników. No i tutaj jest problem i lekarze w związku z tym niektórzy dyrektorzy zresztą doskonale to rozumieją i przynajmniej w jednym dużym szpitalu
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 16 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.