Błędy na receptach. Czy to powinien być przywilej lekarzy?
14
Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że idzie lekarzom na rękę, ale oni ciągle chcą więcej. Medycy z kolei uważają, że nowe zapisy mają na celu zastraszenie lekarzy, a karanie za literówki na receptach to absurd, który puści ich z torbami. Urzędnicy uspokajają: To nie za błędy dotyczące danych pacjenta chcemy karać. Ale czy możliwość pomyłek przy wypisywaniu tak ważnych dla zdrowia dokumentów powinna być przywilejem lekarzy?
Ogólnopolski protest lekarzy trwa od czterech dni. Jak na razie, nie jest bardzo widoczny. Większość pacjentów nie ma problemów z uzyskaniem normalnej recepty. Do dzisiaj do Biura Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęło tylko 91 skarg w związku z protestem.
Ale środowisko lekarskie nie ma zamiaru się poddawać. Protest ma trwać, dopóki nie zostaną zmienione umowy z NFZ. Mimo że, jak zaznacza urząd, większość postulatów lekarzy została zaakceptowana. Spór toczy się teraz tylko o dwa zapisy:
- nałożenie na lekarzy kar umownych w wysokości 200 zł za nieprawidłowo wystawioną receptę,
- nałożenie na lekarzy kar umownych w wysokości 200 zł za błędne ustalenie stopnia refundacji leku na recepcie.
Niechlujstwo na receptach
Lekarskie recepty były już niejednokrotnie krytykowane przez środowisko aptekarskie. Np. w kwietniu 2009 roku śląscy aptekarze w liście wysłanym do premiera Donalda Tuska skarżyli się na niechlujstwo lekarzy. Głównymi zarzutami były niewyraźne pieczątki, błędnie napisane daty, posługiwanie się skrótami nazw miast.
Niektóre z błędów farmaceuci mogą poprawić sami, ale reszta uniemożliwia pacjentowi wykupienie leków. Zgodnie z ówczesnymi przepisami za błędnie wypisane recepty lekarz musiał jedynie pokryć koszty nienależnej refundacji, które wynosiły z reguły 10-35 zł w przypadku pojedynczego leku. Jedynym naprawdę poszkodowanym był pacjent, który miał problemy z realizacją recepty, czasem bardzo ważnej dla jego zdrowia.
Nowe przepisy nakładają na lekarzy kary za błędnie wypisane recepty. Za każdą lekarz miałby zapłacić 200 zł. Zdaniem protestujących taki system doprowadzi niektórych nawet do bankructwa. Jak wyliczył Krzysztof Bukiel z OZZL, lekarz, który popełniłby jedną niezawinioną pomyłkę dziennie, musiałby zapłacić co miesiąc 4 tys. zł kary. Wystarczyłaby literówka w nazwisku pacjenta lub zła cyfra w numerze PESEL. A - zdaniem Bukiela - o takie pomyłki przy kilkudziesięciu wypisywanych dziennie receptach wcale nietrudno.
Taki lekarz jest zagrożeniem dla pacjenta
Taka argumentacja nie przemawia do Andrzeja Troszyńskiego, rzecznika NFZ. Jego zdaniem, jeżeli lekarz przy wypisywaniu recept popełnia po kilka pomyłek dziennie, nie świa
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 14 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.