...tej nocy w izbie przyjęć dyżur pełni jednak lekarz rezydent...

52
Do miejskiego szpitala im. Franciszka Raszei w Poznaniu trafił pacjent ugodzony nożem. Powinien przejść operację torakotomii, ale lekarze nie dyżurują tu "na ostro". Odesłali więc pacjenta do innego szpitala. - Przesłali nam trupa - mówią tamtejsi chirurdzy Jest 1 lipca, ok. 2.30 w nocy - pod sklepem przy Słowackiego w czasie szarpaniny jeden z mężczyzn zostaje ugodzony nożem w klatkę piersiową. Świadkowie zdarzenia zawożą rannego prywatnym autem do pobliskiego szpitala miejskiego im. Franciszka Raszei, w którym znajduje się oddział chirurgii ogólnej. Lekarz z chirurgicznej izby przyjęć stwierdza u 20-latka ranę ciętą i odmę - w wyniku urazu do jamy opłucnej dostało się powietrze. Zakłada dren. Zleca wykonanie zdjęcia rentgenowskiego klatki piersiowej i przekazuje pacjenta na oddział intensywnej terapii medycznej. Bo stan chorego gwałtownie pogarsza się - dwukrotnie dochodzi do zatrzymania krążenia. 20-latek wykrwawia się. Lekarze reanimują go i przetaczają krew. Trzeba odesłać rannego Żeby uratować pacjentowi życie, trzeba wykonać torakotomię. Zabieg polega na otwarciu klatki piersiowej, odszukaniu źródła krwawienia i zatamowaniu przedostającej się krwi do jamy opłucnowej. - To zabieg trudny, rzadko przeprowadzany. Ale nie niewykonalny dla chirurga ogólnego. Należy do zadań każdej szpitalnej chirurgii - mówi prof. Krzysztof Słowiński, ordynator oddziału chirurgii ogólnej i obrażeń wielonarządowych w szpitalu przy Szwajcarskiej. Jak ustaliła "Gazeta", tej nocy w izbie przyjęć dyżur pełni jednak lekarz rezydent, czyli bez specjalizacji - do egzaminu z chirurgii ogólnej brakuje mu dwóch lat praktyki. Stan chorego wywołuje u niego konsternację i panikę - tak to zapamiętają świadkowie. - Nie umiał założyć drenu, pomagał mu w tym ratownik medyczny - opowiadają "Gazecie". Rezydentowi w trudnych sytuacjach ma pomóc chirurg specjalista, który za względów ekonomicznych dyżuruje pod telefonem w domu. Tej nocy taki dyżur pełni dr Rafał Szczepański, specjalista chirurgii ogólnej. Twierdzi, że pojawił się w szpitalu po 15-20 minutach od wezwania. O której godzinie dokładnie? - pytam. - Między trzecią a czwartą - odpowiada. Szpital nie jest w stanie tego potwierdzić: nie ma księgi przyjść i wyjść, nie rejestruje rozmów telefonicznych
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 52 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.