Jedna sprawa - dwie interpretacje .

139
Postaci: - Matka, 71 lat (to ja), fizycznie ogólnie sprawna, ale lata robią swoje, przebyte choroby - też. Ostatnimi czasy trochę ją bolą kolana, nie żeby jakiś stan zapalny, czy obrzęk - nic z tych rzeczy. Ot, boli trochę prawe przy wstawaniu, potem już nie. Wiele lat temu - o, to kolana bolały dużo bardziej, jadąc autem trzeba było stawać, aby je rozruszać, bo nie dało się jechać dłużej. Wtedy razem z kilkunastoletnią córcią trafiły przez przypadek do 'gorącej siarki' w basenach termalnych na Słowacji - dwa tygodnie pomogły tak, że przez następnych 20 lat kolana były bez zarzutu. Więc i teraz matka pomyślała, że może by tak znowu do tego uzdrowiska się kopnąć, pomoczyć, podleczyć. Jest lato, sprawne nowe auto, można do tego miejsca wziąć nawet psinę z sobą - OK. Jedno 'ale'. Matka mieszka sama, ze wszystkim radzi sobie dobrze, ale obawia się już wyjazdów w nieznane czy mało znane miejsca, a to z tego względu, że miała od pewnego czasu możność zauważenia jak podejrzliwie odbierana jest samotna osoba w jej wieku, podróżująca z psem i bagażem dalej od domu. Zmeczenie podróżą, logistyką wyprawy, stres - to w jej wieku mieszanka bardzo podkopująca pewność siebie. Przy silnej motywacji - da się przemóc, ale dobrowolnie pchać się w problemy - to już nie takie proste. -- Córka 35 lat, mąż plus dwoje małych dzieci, jeżdżących w fotelikach dużej hondy. Czynna zawodowo, zaradna, dobry bardzo pracownik, ceniona za rzetelność w pracy. Przedmiot rozmowy: Pytanie matki, skierowane do córki, czy można by tak zrobić, aby młodzi pomogli matce zainstalować się w hotelu n
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 139 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.