Umowa Refundacyjna
225
Moi drodzy, jak widzę - sprawa refundacji jest nadal bardzo "żywa". I jak to w takich sprawach bywa, z każdym kolejnym miesiącem, zdania są coraz bardziej podzielone, a nasze środowisko wcale się nie "konsoliduje" lecz coraz bardziej dzieli na skrajne obozy, przy czym każdy przekonany jest o swoich racjach. A racja, jak powszechnie wiadomo jest jak d...., każdy ma swoją :)Staram się zrozumieć każdą ze stron, jednak słuchając argumentów ( a raczej czytając) mam wrażenie, że niektórzy uczestniczą w wojnie krzyżowej, w której walczą o coś, czego nie rozumieją, a tak naprawdę to nie wiedzą nawet w imię jakiego Boga walczą. Przejdźmy jednak do konkretów, a w zasadzie do mojej racji :)Mój punkt widzenia, mam nadzieję, nie ma wielkości punktu. Ogłoszenie naszego protestu w grudniu 2011 wywołało od 1 stycznia 2012 totalną panikę w NFZ i MZ. To był dobry czas, najlepszy czas na zmianę tych drakońskich przepisów. Ponieważ wypisywanie leków na 100% było w powszechnym przekonaniu społecznym, winą leniwych, niekompetentnych urzędników, którzy w atmosferze bałaganu i zamieszania, w pośpiechu zgotowali pacjentom ten los. Z etycznego punktu widzenia, już wtedy pisanie leków na 100% nie było oczywiście dobre, ale miało swój bardzo wymierny wydźwięk i cel, pomimo tego, że zabolało wszystkich – nie tylko NFZ i MZ, ale pacjentów i rykoszetem także nas, bo jak wiemy, to nie było łatwe. Niestety, w tej jakże ważnej chwili NRL nie poparła protestu. To był ogromny, niewybaczalny błąd. Dlatego nie było masowości i determinacji z naszej strony. Umiejętność oceny sytuacji i odpowiedniego dostosowania się do danych warunków otoczenia jest sztuką trudną i pewną miarą inteligencji. Zabrakło jej niestety w gremium NRL. W tym czasie NRL nie podjęła także jakże ważnej walki – piszę walki, bo to powinna być batalia z użyciem wszelkich dostępnych środków – o wykreślenie z powszechnego użytku wyrazów „błędnie wypisana recepta” To sformułowanie było od samego początku naszym pręgierzem. Niczym się ono nie różni od „polskich obozów koncentracyjnych” Takie samo przekłamanie i wprowadzanie w błąd. O zgrozo – tej terminatologii używał w swoich wypowiedziach także Prezes NRL i inne instytucje nas reprezentujące. Było wszędzie – i kojarzyło się jednoznacznie źle. Nie rozumiem, doprawdy – nie rozumiem tego do dnia dzisiejszego. Dlaczego „ONO” nadal funkcjonuje. No dobrze. Co dalej? Po zapewnieniach zmiany ustawy i tymczasowym wycofaniu kar ( a o to nam m.in. chodziło) w styczniu wszystko wróciło do normy w oczekiwani
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 225 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.