Rozdzielał miliony, ale dla NFZ jest tylko "osobą fizyczną"
3
Odpowiedzialny za machlojki podczas konkursu na leczenie szpitalne naczelnik Aleksander Brzęska już nie pracuje w śląskim NFZ. Jak i kiedy wyrzucono go z pracy? NFZ powiedzieć nie chce. Dla funduszu urzędnik, który przez lata decydował o tym, jak dzielić setkami milionów złotych z naszych składek, to "osoba fizyczna".
Pisałam już o tym wielokrotnie, ale dla porządku najważniejsze fakty muszę przywołać jeszcze raz. Brzęska pracował w Śląskiej Kasie Chorych jeszcze za czasów, kiedy jej szefem był Andrzej Sośnierz. Wtedy był kontrolerem. W następnych latach awansował, aż - mimo braku medycznego wykształcenia - stał się głównym ekspertem od konkursów na leczenie. Przez ostatnie lata był naczelnikiem wydziału świadczeń opieki zdrowotnej, a jednocześnie szefem komisji konkursowej. Śląski budżet na leczenie to ponad 7 mld zł, z czego ponad 3 mld przeznaczane jest dla szpitali. To nimi naczelnik dzielił podczas ostatniego konkursu.
W czasie tego konkursu kontrakty dostawały placówki w budowie. Jednym rosły do niesłychanych rozmiarów, innym drastycznie topniały albo wręcz nikły. Najbardziej drastyczny przykład to okulistyka: kilka szpitali nie dostało nic, a inne ochłapy, jak Okręgowy Szpital Kolejowy w Katowicach (zamiast 6 mln zł tylko 1,2 zł mln). NFZ okazał się za to hojny dla prywatnych szpitali, jak Mavit i Euromedic. W spółce związanej z tym drugim córka naczelnika Aleksandra Brzęska-Mikoda znalazła krótko po konkursie posadę prezesa zarządu.
Kiedy szpitale buntowały się przeciw niesprawiedliwemu podziałow
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 3 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.