Czy dojdzie w Polsce do powszechnego buntu lekarzy?
161
Czy dojdzie do powszechnego buntu lekarzy w Polsce?
Nie ulega wątpliwości, że lekarze w Polsce jako grupa zawodowa są traktowani przez rządzących w sposób przedmiotowy. Są również celem ciągłych ataków ze strony przedstawicieli władzy mających na celu obniżenie prestiżu zawodu lekarza i jego pozycji w społeczeństwie. Tak było za „komuny”, tak jest i teraz – bez względu na to, jaka ekipa sprawuje władzę.
Przykładem takiego traktowania lekarzy był ostatni konflikt wokół nowych przepisów dotyczących wypisywania recept refundowanych. Pozornym ustępstwom rządu towarzyszyło faktyczne zaostrzenie restrykcji wobec lekarzy i kolejna fala wrogiej propagandy.
Jeszcze dobitniejszym przykładem, jest fakt, że przez ponad 20 lat od zmiany ustroju w Polsce nie doszło do prawdziwych i merytorycznych negocjacji między lekarzami, a rządzącymi w sprawie wynagrodzeń lekarzy pracujących w publicznej służbie zdrowia. Nie ma takich uregulowań dotyczących lekarzy – pracowników. Nie ma też merytorycznych zasad wyceny świadczeń przez NFZ, które by uwzględniały koszt pracy lekarzy. (Jedyny wyjątek – wycena hemodializoterapii potwierdza jedynie regułę). A przecież nie można tutaj mówić o wycenie rynkowej, jak próbują nam to wmówić rządzący, gdy decyzje o cenie świadczenia podejmuje arbitralnie urzędnik NFZ, wykonujący polityczne zamówienie rządu.
Skutek jest taki, że płace lekarskie w publicznej służbie zdrowia wzrastają jedynie „od strajku do strajku”, a w okresie „międzystrajkowym” podejmowane są kroki aby płace te ponownie obniżyć. Ten proces nasili się jeszcze bardziej, bo szpitale przygotowują się do przekształceń w spółki handlowe, które – mimo niedostatecznego finansowania ze strony NFZ – będą musiały się zbilansować.
Jak wskazują doświadczenia – nie tylko polskie - jedynym sposobem skłonienia rządzących do poważnego traktowania środowiska lekarskiego jest POWSZECHNY BUNT LEKARZY, a zwłaszcza ich masowa rezygnacja z pracy. Polscy lekarze podejmowali już takie działania, a może nawet byli ich pionierami w Europie. W kwietniu 1997 roku z pracy zrezygnowali niemal wszyscy lekarze zatrudnieni w pogotowiu ratunkowym w Łomży, a następnie w wielu innych miejscowościach. W roku 1999 doszło do masowej rezygnacji z pracy prawie 2 tys. anestezjologów (z 3 tys. zatrudnionych). W roku 2007 zwolnili się z pracy lekarze w niemal 70 szpitalach. Wszystkie te działania zakończyły się sukcesem lekarzy. Były to jednak sukcesy „lokalne”. Inaczej rzecz się miała w Czechach i na Słowacji, gdzie akcja grupowego zwalniania się z pracy lekarzy była na tyle powszechna, że doprowadziła d
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 161 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.