Odchudzanie z internetem- wodewilowe qui-pro-quo Zygmunt Trojanowski
0
W sieci znajduje się kilkaset stron na temat odchudzania (są to zarówno porady dietetyków, psychologów, różnego rodzaju blogi, kalkulatory, internetowa sprzedaż suplementów pod płaszczykiem dobrych porad dla pasibrzuszków itp.) Oto zbliża się sylwester i postanowienia noworoczne, przypominające skok kota na okienną szybę, efektowny początek, ale żałosny zjazd. Następnie przyświeca nam wizja zrzucenia maskujących, zimowych ubrań, jest zatem czas ożywienia na siłowniach, basenach, saunach, spa, no i oczywiście na forach internetowych. Kto, ile, w jakim czasie i dlaczego chce schudnąć? Jak odchudzają się mężczyźni? W jak pocieszny sposób chcą zgubić kiełbaski w talii, boki można zrywać? W Internecie od 8 kwietnia 2011 do 9 kwietnia 2012 pojawiła się deklaracja „chcę schudnąć”- 20 tyś razy. Roztopy wiosenne i gwałtowne przyśpieszenie do 600 razy.
„Hejka wszystkim! Jutro pierwszy dzień wiosny i w dodatku poniedziałek i dobry dzień na rozpoczęcie czegoś” – optymistycznie zaczyna wątek wiosennego odchudzania jedna z internautek. Według przekazów internetowych odchudzamy się dla: zdrowia, dla siebie, dla partnera, dla dzieci albo po to, by znowu zmieścić się w ulubione ubrania. Większość liczy na błyskawiczne i spektakularne efekty. Inni pracują nad sobą powoli i metodycznie, ci zazwyczaj mają już w pamięci „oscylator yo-yo”. Internauci specjaliści od dobrych początków nie tylko dzielą się swoją tajemną wiedzą o odchudzaniu, ale pilnie śledzą zmagania w tym zakresie celebrytów, z satysfakcją konstatując „bo ja na jego miejscu, to…” Atension, atension! Kochana publiczności oto polski fenomen medialny tego roku „Gryczanek”. Marta Grycan wraz z córkami stała się bohaterką 2,2 tys. publikacji w ciągu kilku miesięcy. Duża ich część to posty na forach czy komentarze skoncentrowane wyłącznie na sprawach wagi i wyglądu. Opinie internautów są różne od uwielbienia do… No właśnie: dla niektór
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.