Luka pokoleniowa sprawi, że nie będzie nas miał kto leczyć
13
Już dzisiaj w mniejszych miejscowościach dramatycznie brakuje przedstawicieli wielu dziedzin medycyny. Dlatego dyrektorzy szpitali czy przychodni zmuszeni są zatrudniać na ułamkach etatów specjalistów z centrów akademickich. Ale nie zawsze służy to pacjentom.
Deficytowi medycy dojeżdżający ze stolicy województwa częstokroć windują stawki za swoje usługi, a leczenie z doskoku nie zawsze jest skuteczne. Dlatego szefowie placówek w małych miejscowościach Małopolski coraz częściej rezygnują ze starań o specjalistów niektórych branż. Spory w tym udział NFZ, który za leczenie płaci dużo mniej niż faktycznie ono kosztuje. W efekcie pacjenci z małych miejscowości muszą dojeżdżać do większych, potęgując kolejki. Wielu z nich nie dojedzie, bo na bilety i inne wydatki ich nie stać.
Ale brak specjalistów dotyka już centra akademickie i - obok niewystarczającego finansowania - jest główną przyczyną odległych terminów badań. W Krakowie dotyczy to np. chirurgów naczyniowych, okulistów czy ortodontów.
Samorząd lekarski od lat alarmuje, że polityka rządu doprowadzi do luki pokoleniowej w branży medyków: obecnie pracujący stopniowo przechodzą na emeryturę
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 13 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.