To szpital czy okienko na poczcie? Lekarze toną w papierach

16
- Naprzeciwko mnie siedzi chory. Chce wiedzieć, czy może umrzeć podczas zabiegu? Powinienem z nim porozmawiać, ale muszę wypełniać papiery - pisze do "Gazety" pulmonolog Szczepan Cofta. Szczepan Cofta, pulmonolog z 20-letnim stażem, wicedyrektor Szpitala Klinicznego im. Przemienienia Pańskiego przy ul. Długiej w Poznaniu, pracuje też w przyszpitalnej poradni. Relacjonuje: - Dziś nie było źle, od rana do południa tylko 20 kartek. Ale są dni, kiedy tych kartek jest 100, a czasem więcej. Wypełnianie papierów - do NFZ, resortu zdrowia, lekarzy rodzinnych, specjalistów, konsultantów - zajmuje mi już ponad połowę czasu, jaki spędzam w szpitalu. Mimo że do raportowania do NFZ szpital zatrudnił osiem osób w administracji! Papiery wypełniają lekarze, pielęgniarki, nawet szpitalni farmaceuci. Wszyscy obarczeni jesteśmy "sprawozdawczością". Czarę goryczy przelewa ostatnia ankieta na temat leczenia onkologicznego Ministerstwa Zdrowia. Minister Bartosz Arłukowicz pyta 400 szpitali w Polsce o to, jak leczą raka. Na odpowiedź mamy siedem dni. To jakieś 50 godzin benedyktyńskiej roboty kilkunastu ludzi. Musimy np. szczegółowo zliczyć ilo
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 16 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.