logika (?) rozmów z rodzinami

23
Ja wiem, że wypalenie zawodowe narasta z upływem czasu, zwłaszcza że większość z nas swój formalny czas kariery liczony w latach powinna pomnożyć przez cyfrę z przedziału od 2 do 3 (bo na ogół w wymiarze tylu właśnie etatów pracujemy, tak liczony mój staż pracy zbliżałby się do 30 lat i naprawdę coś w tym jest, choć mam dopiero czterdziestkę...). Ale ja ostatnio naprawdę, naprawdę nie mogę samego siebie zdefiniować w jednej roli: lekarza rozmawiającego z rodzinami pacjentów (a w szpitalu jest to nie do uniknięcia). Prosty przykład. Dyżur, weekendowy zresztą. Nieśmiertelne pytania rodzin o "stan pacjenta". Pod tym pytaniem nie kryje się bynajmniej na ogół pytanie właśnie o "stan pacjenta" bo jaki jest obecny stan - na
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 23 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.