Parlez vous français ? RAPORT Z TORUNIA . Kynast donosi.
52
Uwaga : tekst odrzucony przez jedną z gazet medycznych , bo
„patrząc na tekst okiem wydawcy i redaktor naczelnej musiałabym zaproponować spore cięcia w tekście - jest to delikatnie mówiąc relacja mężczyzny...,-nie mogę zaproponować publikacji na łamach „
Czytajcie i komentujcie zanim zostanie zlikwidowany!!!
Wybrałem się do Torunia na SEPTIÈME SÉMINAIRE DE PNEUMOLOGIE POLOGNE-FRANCE . http://www.10wsk.mil.pl/10wsk1/images/stories/files/2012/konf_polfr/program.pdf
Nawigacja skierowała mnie na drogę 266– prosta droga z dobrą nawierzchnią przez lasy , bez radarów , bez misiaków z suszarkami w krzakach – bardzo mi się spodobała. Niestety na wysokości Ciechocinka droga przeszła w wertepy – jakąś rozpoczęte przed laty i zapomniane dzieło polskiego drogownictwa , aktualnie bez żadnego śladu działalności ludzkiej.
Ale nic to - skoro jedziemy do Torunia, to 4WD Alleluja i do przodu.
Obiad winkiem w hotelowej restauracji z ,jak zwykle w takich lokalach – na kieliszki tylko dość podłe wina , ale za to w dużej cenie.
Po obiedzie zwiedzanie Torunia z ładnie mówiąca po francusku przewodniczką .
Byłem przewodnikiem przez wiele lat- to było w czasach, kiedy za dyżur dostawało się ok 100 złotych, a 8 godzinna stawka przewodnicka wynosiła ponad 200, do tego godziny nadliczbowe, wyżywienie i nocleg, za prowadzenie w języku obcym stawka podwójna .
Za klika wycieczek miałem tyle, co za miesiąc ciężkiej pracy w szpitalu. Zajmowałem się też szkoleniem przewodników.
Podkreślając swój przewodnicki profesjonalizm wyraziłem dziewczynie uznanie i bardzo pochwaliłem, a przy okazji [ staliśmy akurat przy gotyckim budynku] podstępnie zadałem moje egzaminacyjne pytanie o l'arc en ogive; wiedziała – naprawdę była dobra.
Potem rozpoczęła się konferencja.
Na poprzednich konferencjach dominowały łysinki i siwizna, czasem dyskretnie maskowana wysokiej jakości farbą.
Oczami wyobraźni zobaczyłem wówczas 25 Jubileuszową Konferencję – jak zwykle genialnie zorganizowaną tym razem w świetlicy ZOL, czy hospicjum z uczestnikami dowiezionymi na wózkach i dyskretnie reanimowanymi przez wykwalifikowany personel; zamiast przerwy kawowej przerwa kroplówkowa na zmianę z przerwą pampersową.
A tu miła niespodzianka- dużo nowych młodych twarzy – kilku mężczyzn i wiele młodych pięknych eleganckich Kobiet.
I tu odwieczny dylemat starego seksisty – na której oko zawiesić?
Jak śpiewali Starsi Panowie -”tu biuścik zachwyci, tu nóżka; gdzie spojrzysz tam bóstwo co krok”. Znających pełny tekst piosenki informuję, że wzrok mam dobry.
Wszyscy młodzi ładnie mówiący po francusku, niestety wielu z nich czy to z powodu prelegenckiej tremy , czy w ferworze dyskusji zapominało , że we francuskim samogłoska dźwięczna, na końcu słowa zawsze pozostaje dźwięczna [ w polskimi i rosyjskim przechodzi w bezdźwięczną] .
Efekty były komiczne , bo częste w tekstach medycznych słowo: wiek = l'âge wymowa [lɑʒ = laż] brzmiało podobnie jak lâche = tchórz , albo podobnie jak /laʃ/ lasz = l'ache rodzaj selera.
1- pierwszy wykład - L`affaire Marie Besnard. Afera arszenikowa na podstawie głośnej sprawy Marie Besnard. Z 1947 roku Opowiada o Francuzce oskarżonej o otrucie 12 ludzi . Marie Besnard, l'empoisonneuse. Jej rozprawa sądowa toczyła się przez 12 lat – wciągu tych 12 lat trzykrotnie ekshumowano zwłoki tych osób ,by poddać je badaniom przy pomocy coraz nowszych metod. Francja nie miała GW , ani autorytet ów moralnych w rodzaju Niesiołowskiego , czy Paradowskiej, którzy wytłumaczyliby , że przecież ekshumacje nikomu nie zwrócą życia , a poza tym za ekshumacje powinny zapłacić rodziny.
Dyskusja była ciekawa i i swobodna , na zasadzie luźnych sko
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 52 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.