Paweł Walewski o "debacie zdrowotnej" PIS.
2
Zdrowo pogadali? Paweł Walewski komentuje debatę PiS-u
Paweł Walewski, 10.10.12
Przez ponad trzy godziny debatowano nad stanem ochrony zdrowia. I co? Ci sami ludzie, te same wątki, podobne postulaty. Szanowni dyskutanci, może wzięlibyście się do roboty?
Autor
Paweł Walewski
Zobacz publikacje
Zaproś do kontaktów
Wyślij wiadomość
Grono osób, które przyjęły zaproszenie na debatę zorganizowaną przez Prawo i Sprawiedliwość, nie wzbudziło żadnych reakcji. Może poza nieobecnością ministra zdrowia, który jednak chyba dobrze zrobił, że nie pojawił się w siedzibie Warszawskiego Towarzystwa Lekarskiego. Co prawda gospodarz tego miejsca, prof. Jerzy Jurkiewicz, ku mojemu zdumieniu - czuł się niezwykle „zaszczycony, że debata odbywa się w domu warszawskich lekarzy”, tym niemniej szef resortu zdrowia tym różni się od prezesa Kaczyńskiego oraz desygnowanego przez niego premiera in spe, że obecne bolączki ochrony zdrowia chyba już poznał, a o innych gościach debaty może powiedzieć krótko: nihil novi. Gdyby przyszedł, straciłby 3,5 godziny cennego czasu, tak jak wszyscy, którzy tej jałowej dyskusji mieli okazję się przysłuchiwać. Tylko dziennikarze musieli to robić z zawodowego obowiązku, niczym krytycy teatralni, od których wymaga się relacji nawet z najnudniejszej premiery. W tym skromnym teatrzyku aktorzy nie wypadli z roli – ale czy publiczność kupi bilety, skoro starannie wyreżyserowany spektakl już się po prostu przejadł?
Tematem debaty była oczywiście reforma. Ale strzeż nas panie Boże przed reformą w ochronie zdrowia, któ
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 2 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.